główna
przeczytaj
e-mail
księga
linki

Archiwum:
2019:7 6 5 4 3 2 1 
2018:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2017:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2016:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2015:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2014:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2013:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2012:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2011:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2010:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2009:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2008:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2007:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2006:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2005:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2004:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 


Dzień Dobry...

Ale to głupie... Piszę to przecież tylko do siebie... Nikt nie czyta... Ale może kiedyś ktoś przeczyta? Więc należy trzymać fason i przywitać się, jak należy :)
Napisałem 27. stycznia 2004 o 11:54. Komentuj (2)

Chciałem

Chciałem napisać, kim jestem, ale to w gruncie rzeczy nie jest łatwe. Znacznie prościej napisać co mam a czego nie, o czym marzę, o czym śnię, z kim dzielę życie, gdzie pracuję...

Nie mam przyjaciół. Nie mam bliskich znajomych. Żyję w swoim własnym, zamkniętym świecie, do którego przestaję wpuszczać własną żonę a syn nic jeszcze z tego nie rozumie i nieprędko zrozumie. Czuję ból i głód dobrych, satysfakcjonujących relacji.

Jestem samotny.

Napisałem 27. stycznia 2004 o 16:29. Komentuj (1)

...

Już kilka godzin czekam na list od GW. Odpowiedziałem już MS, RB, MW i KL - właśnie w takiej kolejności. Jeszcze kilkanaście minut, a skończę pracę i pojadę do domu. Do AW i BW.

Nie będę podawał imion, nazwisk, adresów, być może również miejscowości. Myślę, że nikt się nie domyśli i o to mi chodzi. To ważne o tyle, że z powyższych inicjałów tylko jedna osoba, która je nosi, jest rodzaju męskiego (trudno kilkumiesięcznego chłopca nazwać mężczyzną).

Myślę, że w ciągu kilku najbliższych dni uda mi się jakoś opisać wszystkich.

Napisałem 27. stycznia 2004 o 17:54. Komentuj (0)

Urodziny MS

są właśnie dzisiaj. Dzwoniłem, złożyłem życzenia. Bardzo ciepłe, miłe, szczere. Jednej rzeczy jej nie życzyłem głośno, ale chciałbym jej dla niej. Żeby znalazła faceta, który będzie umiał postępować z jej wrażliwą duszą przynajmniej tak dobrze, jak ja, ale nie miał tej wady, że nie może go dotknąć, zobaczyć, czy spotkać się, kiedy zechce, pocałować, oddać się miłosnym uniesieniom. A wszystko dlatego, bo jest daleko i na dodatek żonaty. MS dostała właśnie pracę lepszą niż dotąd, więc cieszę się bardzo. Obiecała, że połowę z tego, co dostanie więcej, będzie odkładać dla samej siebie, żeby mogła być w miarę najbardziej niezależna i mieć takie poczucie. Może to, co będzie odkładać, wygląda na śmiesznie niską kwotę, ale wiem, że po jakimś czasie to będzie całkiem niezła sumka. Zachęciłem ją do oszczędzania, bo chcę, żeby była szczęśliwa.

GW napisała. Zaskoczyłem ją swoim listem i teraz myśli, że się nią bawię. A ona naprawdę napisała mi coś tak mocnego, że chciałbym ją natychmiast mieć, chociaż jeszcze nigdy jej nie widziałem. Ciekawe rzeczy się dzieją w tym wirtualnym świecie w mojej głowie... Teraz czekam, co będzie dalej i które z nas nie wytrzyma. Wczoraj byłem już bliski umówienia się z nią gdziekolwiek, byle tylko dostać ją w swoje ręce i w końcu znowu poczuć, jak smakuje kobieta. Nie opierałaby się. Wiem to.


Napisałem 28. stycznia 2004 o 11:59. Komentuj (2)

Dziś napiszę o KL

KL to trzydziestoletnia kobieta. Znam ją oczywiście wyłącznie ze świata wirtualnego. Najpierw ze sobą delikatnie flirtowaliśmy, ale to nie było to, czego jej trzeba. Myślę, że jest nieszczęśliwa sama ze sobą i ma w związku z tym problemy wewnętrzne. Jawnie przyznaje się, że jej mąż ma z nią trudno. W KL najmilsze jest to, że zawsze ma dla mnie całusa. Nie zapomina o tym napisać NIGDY.

Dla kogoś innego to bez znaczenia, ale ja, spragniony czułości, chłonę te jej wirtualne całusy i biorę je za dobrą monetę.

Napisałem 29. stycznia 2004 o 12:42. Komentuj (3)

Dzisiaj jest dzień MW

Właśnie dowiedziałem się, że ma urodziny. Co prawda jest właśnie chora, ale mimo to planuje imprezę. A w przyszłym tygodniu, niezależnie od samopoczucia, wyjeżdża z córką w góry. Ciekawe kiedy wróci. Jeszcze ciekawsze, kiedy wróci jej mąż, bo liczę na to, że wcześniej zdążę się z nią zobaczyć. Wtedy dowiem się, czy tak samo jak na moje pisane w listach słowa, będzie reagować na te wypowiadane szeptem do ucha. Czy będzie czuła ucisk w żołądku i podniecenie. Chciałbym tego.

Lubię, jak kobieta jest kobieca, świadoma swojej fizyczności.

Napisałem 30. stycznia 2004 o 12:31. Komentuj (2)