główna
przeczytaj
e-mail
księga
linki

Archiwum:
2019:7 6 5 4 3 2 1 
2018:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2017:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2016:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2015:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2014:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2013:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2012:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2011:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2010:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2009:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2008:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2007:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2006:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2005:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2004:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 


Lubię, kiedy kobieta...

... uśmiechając się, przytulając, nie widząc niczego poza mną - mówi, patrząc przy tym prosto w oczy, że jest szczęśliwa. Daje wyraźnie do zrozumienia, że jest szczęśliwa z mojego powodu. Każdy pradziwy mężczyzna jest w takiej chwili najszczęśliwszy na świecie, ja też byłem.

Wiem, że nie kłamała, poznałbym. Znam ją już tyle lat a od co najmniej kilku nie było w niej tego, co w ten właśnie wieczór. Tylko w ten wieczór.

Magia sylwestrowej nocy? Jeśli tak, to dlaczego właśnie tego roku?

Napisałem 3. stycznia 2005 o 09:21. Komentuj (5)

Krótko i nie na temat

Świat potrafi się zmienić w mgnieniu oka. To mgnienie to może być sekunda, minuta lub dzień. Kiedy pisałem poprzednią notkę, rzeczywistość już różniła się od tej zaklętej w litery, czyli od pisanego wspomnienia chwilowego szczęścia. Nie radźcie mi Panie nie doszukiwać się, nie próbować rozumieć, bo nie mogę polegać na kaprysach ulotnych chwil. Nie umiem sprawić, żeby takie chwile trwały, ewentualnie powtarzały się, więc oznacza to po prostu klęskę, mimo chwilowego szczęścia, nawet największego i od dawna wyczekiwanego.
Napisałem 10. stycznia 2005 o 14:35. Komentuj (4)

Krótko

Krótko mówiąc umówiłem się z LA. Nie na kawę. Poza tym pojawił się ktoś, kto otrzyma inicjały SL: filigranowa blondynka z kolczykiem w języku. Wstrętny jestem, co?

Napisałbym więcej, bo myśli w głowie jest mnóstwo. Niestety nie mogę - robi się zbyt niebezpiecznie. Oby się to zmieniło. Są szanse, ale nikłe.

Napisałem 24. stycznia 2005 o 13:21. Komentuj (2)

No cóż...

SL już zniknęła. Niniejszym ogłaszam ją więc tutaj jako nieomal niebyłą. Nie spotkałem się też z LA ani na kawę, ani na coś innego (lub coś więcej - jak kto woli). Za to spotkałem się z pewną Ukrainką. Mówiła, że jak wielu innych jej rodaków płakała, kiedy Juszczenko wygrał wybory. Wtedy się pożegnaliśmy. Ze spotkania z nią zapamiętałbym tylko te łzy, wiec zapiszę sobie jeszcze, że była blondynką z Charkowa.
Napisałem 31. stycznia 2005 o 19:30. Komentuj (1)