główna
przeczytaj
e-mail
księga
linki

Archiwum:
2019:7 6 5 4 3 2 1 
2018:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2017:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2016:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2015:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2014:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2013:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2012:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2011:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2010:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2009:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2008:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2007:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2006:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2005:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2004:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 


Hemar

Ten sam stolik, kieliszek i obrus,
Ten sam kelner, co zna mnie od lat.
I taka chandra, cholerna jak powróz,
Ściska duszę i serce jak kat[...]


Kto zna albo sprawdzi, może stwierdzi, że słyszał, albo zna. Może nawet lubi.

Ta sama wanna, przywołująca wspomnienia wspólnych marzeń. Szum powietrza wprawionego w ruch przez moje myśli i marzenia. Światło świecące z powodu mojej woli. Gilgoczące bąbelki unoszące się z każdym ruchem. Coraz szybciej, mocniej i z większym wysiłkiem bijące serce. W oddali głosy kiedyś wymarzonych dzieci i kiedyś najwspanialszej kobiety. A dzisiaj nawet wypić nie warto. Kto mnie zna wie doskonale, że nigdy nie lubiłem wypić. Bo i po co, skoro nic nie warto?

Ktoś mnie zna? Ktoś wie, gdzie jest ten most? Ktoś zna kolor łazienki? Zapach powietrza wokół mnie? Albo choćby numer buta...

Niektórych kobiet już nie pamiętam i nie mam na myśli tych, które kupowałem tylko dla kilku chwil zapomnienia. Czasem nie pamiętam nawet tych, które pozostawiły swoje inicjały na tym blogu. Są też inne, których inicjałów nie będzie tu nigdy. Część z nich albo już zapomniałem, albo niebawem zapomnę. Reszta pozostanie we mnie na zawsze niezależnie od inicjałów i tego, czy mają tu o sobie notkę, czy nie. Pozostanie, bo każda z nich dała cząstkę siebie, która wrosła we mnie i nie da się jej wyrwać ani oddzielić.

Napisałem 6. października 2008 o 09:42. Komentuj (4)

Prasowanie

Dziś rano, prasując koszulę, zauważyłem, że robiłem to ostatnio stosunkowo dawno temu. To oznacza, że tak samo dawno temu nie spotykałem się w pracy z żadnym klientem. Nie byłem z powodu tego spotkania zbyt zadowolony, bo tego rodzaju prace u klienta są delikatnie mówiąc nie dla mnie. Po spotkaniu rzecz wygląda lepiej niż się spodziewałem, ale wciąż nie dla mnie. No i przyzwyczaiłem się ubierać się jednak bardziej swobodnie, choć podobno w garniturze wyglądam bardzo dobrze. Może dlatego, że wtedy dobrze maskuję swój wielki brzuch? ;)

Zakupy, zakupy - to mi w głowie i nie tylko tam.

Napisałem 13. października 2008 o 13:54. Komentuj (3)

Słuchanie i coś jeszcze

Czasem lubię słuchać pewnej pani*. Dzisiaj rano też - płyta Pamiętnik, czyli kocham cię życie.

Za każdym razem słyszę coś innego. Chociaż nie koniecznie dlatego, że są tam jakieś bardzo zakamuflowane, ukryte, bądź zaszyfrowane treści. Ta płyta to mnóstwo emocji, które budzą się we mnie - za każdym razem trochę inne, bo w zależności ode mnie, od tego kim właśnie w danej chwili jestem.

Dzisiaj Wdowia piosenka, chociaż jakoś trudno mi to poczuć, mówi mi o tym, że nic nie jest ustalone raz na zawsze i że wszystko może się odwrócić. Tak jak malował pan Chagall przypomina, że będę błogosławił błogosławiącym tobie; a przeklinające cię przeklinać będę. Zawitaj do nas właściwy wietrze budzi wspomnienia z czasu, kiedy jeszcze mi się chciało. Po chwili jednak wspomnienia zasypiają. Punkt zwrotny mówi o istnieniu granicy i o tym, że to niedaleko. Każda coś mówi, za każdym razem inaczej.

* - Oczywiście. Edyta Geppert.

Napisałem 14. października 2008 o 09:31. Komentuj (10)

Z dnia na dzień

A życie sobie płynie... AW powtarza, że kocha. Ja czasem też coś podobnego "bąknę". Kiedy jednak jestem w potrzebie, to niespecjalnie się na nią oglądam. Mimo tego, że dostaję od niej coś, co obecnie w skali miesiąca bije na głowę poprzednie całe wręcz lata. Może nie regularnie, ale najzwyczajniej chodzę na zakupy. Bez cienia zastanowienia czy refleksji. Zwierzam się z tego komu innemu.

Już coraz rzadziej zastanawiam się, kiedy z powodu tej zwyczajności po prostu wpadnę i cały jej świat się zawali. Może przy tym również mój, choć nie sądzę. Szkoda tylko, że zawali się również część świata tych dwóch, którym najszczerzej w świecie mówię, że kocham. Zobojętniałem na takie rozważania.

Napisałem 21. października 2008 o 15:09. Komentuj (11)