główna
przeczytaj
e-mail
księga
linki

Archiwum:
2019:7 6 5 4 3 2 1 
2018:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2017:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2016:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2015:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2014:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2013:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2012:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2011:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2010:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2009:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2008:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2007:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2006:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2005:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2004:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 


Jest

Zgodnie z przewidywaniami łapiduchów - SYN!!!
Napisałem 7. listopada 2005 o 13:35. Komentuj (3)

Następnego razu nie będzie

Mowa wcale nie o notkach, tylko o następnej ciąży AW. Takie przynajmniej są deklaracje na dziś. Ja chcąc, czy nie chcąc* - zgadzam się. Jeśli jednak ktoś myśli, że w związku z tym kolejne dziecko jest niemożliwe, powiem krótko - mylisz się. Jedna z możliwości to choćby zmiana zdania. Inna to... możliwość zapłodnienia (ależ to brzmi) innej kobiety. Jednak w tym momencie przypomina mi się stwierdzenie, z którym w 100% się zgadzam, że mężczyźnie nie wolno zapłodnić kobiety, jeśli nie jest gotowy, aby być dla dziecka ojcem. A ja na to gotowy nie jestem i ze stwierdzeniem się zgadzam.

Od zawsze wszyscy tutaj u mnie, w moim pamiętniku mają inicjały. Wszystkie powstawały według jednego klucza. Nie powiem jakiego, jednak można się go domyślić, jeśli znałoby się swój własny. Jednak chyba nikt z czytelników nie zna swojego. Co więcej, nawet ja niektórych z nich nie znam, bo nie wiem o Was za wiele, a jest to dla mojego "systemu etykietującego" niezbędne. Dla przykładu mój drugi syn będzie miał DW, jednak tylko dlatego, że moja żona ma AW i pierwszy syn BW. Mój byłby według tego klucza KW.

Jakoś tak dzisiaj mnie "nachodzi" na wynurzenia. Sam nie wiem dlaczego... Znów czuję się trochę samotnie, jak na początku tego pamiętnika. Jednak tym razem już się nie żalę, bo wiem, że muszę do tego podejść "metodycznie" i znaleźć przyjaciela. Takiego na wyciągnięcie ręki, ale i na podanie mu ręki. Takiego z krwi i z kości, z którym można pójść i porozmawiać "nochal w nochal" (jak mówi MS), a nie jak ma to miejsce na przykład z RB (która od niedawna jest babcią), która jest na dodatek kobietą. Nie mam nic przeciwko kobietom, ale one nie nadają się na bardzo bliskiego przyjaciela mężczyzny (a własnie takiego potrzebuję), chyba że są jego żoną/kochanką/partnerką życiową. **

Jeszcze krótka informacja specjalnie dla Groszeczki - zawsze chciałem mieć córkę, syna nigdy. Jednak jest zupełnie inaczej i za nic bym tego nie zmienił. Kolejny raz próbować również nie mam zamiaru.


* - właściwe zaznaczono wytłuszczeniem
** - wybrać właściwe, może być więcej niż jedno, najlepiej wszystkie ;)

Napisałem 14. listopada 2005 o 17:00. Komentuj (2)