główna
przeczytaj
e-mail
księga
linki

Archiwum:
2019:7 6 5 4 3 2 1 
2018:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2017:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2016:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2015:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2014:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2013:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2012:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2011:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2010:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2009:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2008:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2007:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2006:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2005:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2004:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 


Pożądanie pożądania

To podobno Kubuś Puchatek modlił się: "Panie Boże, spraw, żeby nam się chciało tak, jak nam się nie chce". Z jednej strony jesteśmy leniwi. Nie chce nam się. Wszystko już było. Monotonia. Nuda. Takie stwierdzenia nie tak dawno temu usłyszałem jako bezpośrednie skojarzenia ze słowem małżeństwo, na dodatek wcale nie od osób, które mają w tym zakresie jakiekolwiek własne doświadczenie. Z drugiej strony wspominam, jak prorocze, pełne mądrości życiowej były słowa pewnej obecnie chyba stewardessy a wtedy młodej i jak się okazuje pełnej życia dziewczyny. Tej z białą torebką, ze zbyt według niej grubymi udami. Pasja. Tego mi trzeba.

Kiedy uprawiam seks z kobietą, to okazuje się, że ona jest dla mnie zawsze taka sama. Ma to samo, robi to z tego samego powodu. Nic poza czystą mechaniką i fizyką. Gdybym napisał o chemii, byłaby to gruba przesada. Znacznie grubsza, niż najgrubsze uda, jakie widziałem. To wszystko z powodu mnie. Pożądanie pożądania. O tym ostatnio myślę.

Napisałem 2. listopada 2008 o 21:36. Komentuj (4)

Nie - bo nie

Za firmowym oknem mgła. Nie wiem dlaczego, ale kiedy patrzę, czuję zimę. W zimie zamiast mgły jest śnieg. Jednak stojąc i patrząc przez okno w dal widzę, że świat wygląda tak, jakby właśnie padał śnieg. Może to z powodu "mroczków" przed oczami spowodowanymi przepracowaniem? Mimo to zamiast jechać do domu, siedzę i piszę. Na pewno jutro stwierdzę, że bez ładu i składu. Teraz też zresztą mam świadomość bezsensowności tego, co piszę. Trudno. Pozostaje mi współczuć właśnie Tobie, bo czytasz.

Czuję, że chciałoby mi się zamiast zaraz (po załatwieniu jeszcze jednej sprawy w firmie) jechać prosto do domu, zahaczyć o jakąś "przydrożną atrakcję". A raczej zamiast "przy drodze", to "po drodze". Chciałoby się, mógłbym, ale tego nie zrobię. Co ciekawe, wcale nie z powodów wyrzutów sumienia, czy czegokolwiek podobnego w tym stylu. Ot tak, nie bo nie.

Napisałem 4. listopada 2008 o 21:20. Komentuj (2)

Skutki nieumycia

Byłem bardzo zaskoczony myślami w mojej głowie. Tym, że ludzie odprowadzający dzieci do przedszkola wyglądają pięknie. Oczywiście: ludzie - kobiety. Chociaż są mi coraz bardziej znajomi, podobają mi się coraz bardziej.

Po co komu zdjęcie z jesiennymi liśćmi w dłoniach? Może dlatego, że z przyjaciółką? Pytam a sam robię bardziej niepotrzebnych zdjęć tysiące. A liście pachną jesienią.

Napisy na betonowej balustradzie:
"Kocham Misię 11.06"
"Kocham Kamilę"
"D.O. 11.VI.57"
Niektóre czymś białym, inne wyryte w materiale. Ciekawe, czy te napisy są trwalsze, niż ich autorzy. Co zostanie po autorach oprócz tych znikających śladów? A może już ich nie ma? Myślę, że mało o kim ktoś się słusznie wyrazi "nieśmiertelny". Ciekawe, że ostatnie słowa jednego z tych nieśmiertelnych brzmiały "nakryjcie mnie lepiej". Takie zwyczajne. On sam też zresztą był zwyczajny. Był człowiekiem, jak każdy z nas.

Czy ten nietypowy jak dla mnie odbiór świata to wszystko skutki nieumycia całej rodziny?

Napisałem 7. listopada 2008 o 09:17. Komentuj (4)

Z dnia na dzień

Nie pamiętam dokładnie kiedy, ale zapewne nie tak znów dawno temu pisałem, jak to mi źle, nudno i do wyrzygania, że żyję z dnia na dzień. Wszystko było bez sensu.

Zasadniczo teraz jest też podobnie, chociaż wydaje mi się, że jednak z powodu sam nie wiem czego, moje postrzeganie i ocena rzeczywistości wokół mnie jest inna. Mimo tego, że wszystko jest nadal z dnia na dzień. Jednego dnia oglądam porno, innego uprawiam seks z żoną. Jeszcze innego z kimś innym i jest mi tak dobrze, jak chyba nigdy dotąd. Dziękuję pewnej pani za sugestię, że żyje się po to, żeby było przyjemnie. Tak właśnie ostatnio robię i o dziwo tak właśnie jest. Nawet intensywniejsza niż ostatnimi czasy praca, mimo że stresująca bardziej niż poprzednio, sprawia jedynie tyle, że zastanawiam się, po co mi to wszystko i dlaczego nie mam z tego nic miłego.

Hedonista? Może. Jeśli tak, to co z tego? Powinnyście widzieć teraz mój uśmiech...

Napisałem 24. listopada 2008 o 21:38. Komentuj (1)

Dwie myśli

Korzystając z okazji, że mam czas i jestem sam w domu - piszę. Dwie myśli z ubiegłego tygodnia. Było więcej, ale te dwie pamiętam.

Pomimo tego, że sam wybrałem sobie to miasto, żeby w nim żyć, pracować, spędzać mnóstwo czasu, pomimo tego, że w jakimś sensie nazywałem i wciąż nazywam je moim miastem, wracając do domu nagle poczułem się w nim obco. Choć może nie dokładnie tak. Raczej tak samo od niego oddzielonym, jak od każdego innego, w którym kiedyś byłem. Wszystko jedno czy w Polsce, czy poza nią, wszystko jedno czy latem, wiosną, zimą, czy jesienią, choć akurat skojarzenia były późnojesienne. Byłem ja a wszystko wokół mnie jakby za szklaną ścianą. Gdybym mógł wtedy w jednej chwili przenieść się dokądkolwiek indziej, byłoby mi wtedy wszystko jedno dokąd - nigdzie nie byłbym "u siebie".

Wydarzenie towarzyskie. Koncert. Jednak mnie interesowało co czuje ta grająca dziewczyna i... jak byłoby się z nią właśnie w tym momencie kochać. A może raczej nie kochać a mieć ją jakiś czas na własność. Właściwie wystarczyłoby mi na własność jej ciało, jeśli dusza odleciałaby gdzieś w dal wraz z dźwiękami muzyki. Kiedy jej dusza odlatywała, czekałem na momenty, kiedy jej ciało unosiło się tak, bym mógł jej zajrzeć między szeroko rozłożone nogi. Po koncercie, w normalnym ubraniu, nie w stroju gwiazdy, była zwyczajną dziewczyną. Może trochę zagubioną. Coś jak w wierszu Do pastereczki...

Napisałem 29. listopada 2008 o 11:12. Komentuj (3)