główna
przeczytaj
e-mail
księga
linki

Archiwum:
2019:7 6 5 4 3 2 1 
2018:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2017:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2016:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2015:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2014:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2013:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2012:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2011:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2010:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2009:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2008:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2007:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2006:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2005:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2004:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 


Wiara w marzenia

Męczę się z totalnym brakiem marzeń, długookresowych celów - takich, które mogłyby coś ważnego w moim życiu znaczyć. Kiedy więc czytam "chcę nie mieć marzeń", to trochę się dziwię, choć z drugiej strony rozumiem, bo tam, po stronie tych ciągle niespełnianych rzecz wygląda inaczej. Trzeba mieć naprawdę dużo siły, żeby ciągle marzyć.

Chciałbym jak mój BW przyjmować wszystko pozytywnie, cokolwiek się wydarzy. Taki chodzący optymizm i poczucie szczęścia, które nigdy go nie opuszcza. Nawet kiedy płacze, to w poczuciu, w oczekiwaniu tego, że i tak za chwilę wszystko będzie dobrze. W końcu po to płacze, żeby ktoś pomógł i załatwił wszystkie sprawy.

Nie jestem dzieckiem. Nie potrafię tak. Oprócz celów krótkodystansowych (kupić nowy telewizor, pojechać w końcu na wczasy, najeść się na obiad, bzyknąć jak jest okazja), nie mam żadnych. Oprócz dzieci, które de facto utrzymują mnie przy życiu, pozostają mi tak zwane "proste przyjemności".

Nie wierzę w marzenia?

Napisałem 3. grudnia 2007 o 11:46. Komentuj (3)

Trumna

Wydawało mi się, że już o tym pisałem. Ale jeśli nie, to właśnie to robię. Tę sprawę mam akurat od dawna przemyślaną. Jak każdy, kto szykuje się na "tamten świat", bo niczego specjalnego się tutaj nie spodziewa. Tylko proszę w związku z tym nie wyciągać żadnych wniosków co do mojego wieku. Nie warto. Prościej jest zapytać.

Kolor trumny, materiał, z jakiego zostanie wykonana, oraz cała reszta jest dla mnie bez znaczenia. Ważne co się będzie działo potem. Ponieważ nie chcę mieć grobu, moim pomysłem jest kremacja i wysypanie popiołu... gdziekolwiek. Najlepiej tak, żeby nie dało się powiedzieć, że leży w jakimś konkretnym miejscu o powierzchni kilku metrów kwadratowych. Odpowiedni do wykonania tej czynności byłby statek na morzu, samolot itp.

Nie wiem, czy tak będzie. Nie będę miał na to żadnego wpływu. A w sumie - co za różnica?

Napisałem 5. grudnia 2007 o 10:30. Komentuj (2)

Plany na dziś - konkurs

1. Planowałem dziś zakupy. Niską brunetkę, ponoć niezłą w te klocki. Oprócz złotówek potrzebny jest jeszcze czas.

2. Ponieważ wczoraj, z powodu całodziennej pracy nie widziałem mojego (podobno, tak wszyscy twierdzą) chorego dziecka, dziś rano, kiedy wstał i mieliśmy okazję porozmawiać, było mu smutno, że idę do pracy. Będzie szczęśliwy, jeśli nie wrócę późno.

Pytanie konkursowe brzmi: Co wybiorę? Brunetkę, czy syna?
Pytanie dodatkowe: Jeśli zgadłaś(eś): co chciał(a)byś w nagrodę od ProSa?

Napisałem 5. grudnia 2007 o 14:55. Komentuj (5)

Rozwiązanie

Nie byłbym sobą, gdyby konkurs był łatwy i do tego jasny, przejrzysty i bez żadnych ukrytych treści.

Poprawne rozwiązanie jest takie, że tamtego dnia wybrałem najpierw pracę a potem dom. Standardowo. A dnia następnego zakup innej brunetki, który się jednak nie powiódł. Dzisiaj - jeszcze nie wiem.

Napisałem 7. grudnia 2007 o 09:57. Komentuj (0)

Ironicznie

Stwierdzenie wypowiadane ponoć w imieniu kobiet:
Zależy nam na mężczyznach. Chcemy szukać dróg do ich wewnętrznego świata, chcemy ich rozumieć, wspierać i kochać, dawać im siebie i otwierać się na ich mądrość i siłę. (Renata Arendt - Dziurdzikowska)

Czyżby? Oczywiście. Jak zwykle to tylko ja mam pecha.

Napisałem 7. grudnia 2007 o 12:13. Komentuj (4)

Przekonywująco

Nie twierdzę, że to ten ktoś. Raczej jego słowa postrzegane z perspektywy mojego wnętrza. Próbują mnie przekonać, że związek to gra, kontrakt, współzawodnictwo, walka o własne interesy. Nie taka zimna i całkiem wyrachowana, bo razem sypiamy, kochamy się, mamy dzieci i jakoś wspieramy się, ale ostatecznym celem nie jest nigdy ta druga strona, tylko ja.

Zastanawiam się. Trochę mi to nawet pasuje.

Napisałem 11. grudnia 2007 o 10:14. Komentuj (5)

Proste sprawy

To właśnie one od czasu do czasu przynoszą satysfakcję. Największa jest wtedy, kiedy jest normalnie. Bawiący się BW, wszystkiemu zaprzeczający DW i ciągle w biegu AW. A ja mogę sobie wtedy spokojnie wegetować.
Napisałem 18. grudnia 2007 o 17:07. Komentuj (2)

Nietypowe hobby

Ostatnio wracając z pracy lubię się zatrzymać na tym parkingu, na którym kiedyś z pewną parą... Zanim się zatrzymam, przejeżdżając obok, patrzę na zaparkowane samochody, jeśli są. Często w którymś z nich jest mieszana para zajmująca się sobą. Zatrzymuję się. Lubię popatrzeć sobie z daleka. Patrzenie pomaga mi. Potem jadę dalej.
Napisałem 20. grudnia 2007 o 10:31. Komentuj (2)

Pewna Ona

Zastanawiam się, jak mogłoby wyglądać moje życie z Nią. Na pewno jest zupełnie inna, niż AW. Choć z wyglądu nie tak do końca, bo mają pewne cechy wspólne, choć chyba jest ich niewiele. Charakter zupełnie inny. Co za tym idzie - również zachowanie. Oczywiście na tyle, na ile wiem.

Zadaje pytania, które dla Niej są chyba z natury retoryczne, bo nie pomyślałaby, żeby ktoś mógł je tak naprawdę zadać i zrobić to serio. Tymczasem ja często myślę, że chciałbym je usłyszeć. Przynajmniej jedno z nich.

Ciekawe, jakby to mogło być, gdyby... Oczywiście nigdy się nie dowiem.

Napisałem 20. grudnia 2007 o 16:58. Komentuj (4)

Grunt to standard

Jak zwykle sprzeczka o nic. Tylko dlatego, że dobrze się już znamy. Za dobrze. Treść słów nie była jakaś kontrowersyjna. Raczej drobne, ledwie wyczuwalne nutki w intonacji.

Jak zwykle przepraszam za to, że żyję. W sumie nie wiem po co, bo ani to nic nie zmienia, ani nikomu na nic nie pomaga. Jedni mówią, że życie sobie płynie. Inni mówią co to za życie. Ja nie mówię nic. Powinienem raczej milczeć i słuchać rozkazów. Tak jest prościej. Bez życia, ale to przecież żadna nowość, prawda?

Ona nigdy nie zrozumie, że to dla faceta śmierć. Zresztą nie tylko ona.

Motto (zasłyszane): Chodzenie po bagnie wciąga.

Napisałem 29. grudnia 2007 o 21:09. Komentuj (4)