główna
przeczytaj
e-mail
księga
linki

Archiwum:
2019:7 6 5 4 3 2 1 
2018:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2017:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2016:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2015:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2014:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2013:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2012:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2011:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2010:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2009:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2008:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2007:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2006:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2005:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2004:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 


Kiedyś i teraz

Znów podsumowania, powiecie. Będziecie mieć rację. Po prostu codzienność jest dla mnie zbyt codzienna i powszednia, żeby o niej pisać. Nie będę przecież pisać o śniegu, mrozie, pierwszej wypożyczonej książce BW i jego przejęciu tym wydarzeniem, zmienionej dawce leku, bólach głowy..

Kiedyś chciałem zmienić swoje życie. Potem potoczyło się ono zupełnie inaczej. Wcale nie tak, jakbym chciał wtedy albo dzisiaj, jednak najprawdopodobniej drugi raz zrobiłbym wszystko dokładnie tak samo. W tym sensie niczego nie żałuję. Mimo to podsumowanie, jakie właśnie przygotowuję sam dla siebie, dla zaspokojenia czegoś, co wewnątrz mnie wciąż zadaje to samo pytanie (ile?), wygląda może nie przerażająco, ale niewątpliwie źle. Bo to wszystko złe.

Mimo mojej obecnej wiedzy o samym sobie i o moralnej ocenie wszystkiego dotąd - bo chyba o tą ocenę właśnie teraz mojej głowie chodzi - wcale nie zarzekam się, że to przeszłość, niechlubne wspomnienie, koniec, zamknięty i zapieczętowany rozdział, do którego nie wrócę. To mimo drobniutkich zwycięstw (przy okazji: tak naprawdę czyich?) wciąż teraźniejszość.

Napisałem 1. grudnia 2010 o 14:18. Komentuj (2)

Co będzie, jak nie da?

Czy ktoś widział kiedyś psa z trzema nogami? Może się to komuś zdarzyło. Ale człowieka, również z trzema? Śmiem wątpić. Jednego obok drugiego? - mało prawdopodobne. Tymczasem jeśli ja, normalny (z wyglądu) człowiek idę z normalnym psem na spacer (załóżmy na tą chwilę, że go mam, ewentualnie pożyczyłem, wykonuję zobowiązanie wobec sąsiadów itp.), to statystycznie każdy z nas ma trzy nogi. Statystyka - jak widać - umie "produkować" dziwolągi, o których każdy rozsądny powie - nie ma.

Podobno Newsweek napisał, że najaktywniejsi autorzy wpisów na forach internetowych są z reguły rozgoryczeni, poirytowani lub po prostu smutni. Zakładam, że to wszystko statystycznie, bo według mnie nikt przecież nie byłby w stanie zbadać motywów i źródeł wszystkich, którzy piszą. Nie dotyczy to oczywiście osób piszących notki na swoich blogach, choć czytając taką informację miałem najpierw właśnie takie skojarzenia.

Mimo, że nie dotyczy, to jednak dotyczy. Piszę ostatnio rzadko, bo nie jestem rozgoryczony, smutny, czy poirytowany.

Mrużąc oko: no, chyba że nie da.

Napisałem 13. grudnia 2010 o 11:06. Komentuj (8)

Kto

Kto wstaje do noworodka, kiedy w nocy zapłacze?
Kto przewija kilkugodzinne dziecko, kiedy wszyscy pozostali boją się, że je uszkodzą?
Kto kąpie niespełna trzykilogramowego człowieka?

Ponieważ mam to gdzieś, nie powiem, że odpowiedź stereotypowa jest niesprawiedliwa :)

Napisałem 20. grudnia 2010 o 17:42. Komentuj (3)

Czego?

Miła przytulanka z dziewczęciem, którego bym o to nie podejrzewał. Zaskoczony miłością do moich hien.

Czegoś mi trzeba, tylko czego?

Napisałem 21. grudnia 2010 o 17:13. Komentuj (3)

Czulej, ciszej...

Czasem rzeczy głupie lub powierzchowne, na codzień z tym podobnych powodów ignorowane, mogą być powodem do głębszych refleksji. Nad życiem, szczęściem, miłością. Szczególnie nad tą największą i najważniejszą na świecie rzeczą. Nad jej odcieniami, przejawami i surogatami. Szczególnie tych ostatnich pełno wszędzie.

IS zaskoczyła mnie swoją w zasadzie dotąd nieznaną osobowością. Nie spodziewałem się w jej oczach łez: zarówno żalu, jak i wzruszenia. To nie Święta, bo właśnie głównie przed nią na ten czas uciekałem. Uciekałem do chwil, które można by kojarzyć z dzieciństwem, jednak nie zauważyłem w sobie takich wspomnień.

Nie wiem, czy wiele razy o tym pisałem, że brak mi pasji. Nawet jeśli tak było, to na dziś brak mi dystansu - z jednej strony i poczucia spełnienia - z drugiej. Kiedyś, lata temu, wraz z MS doszliśmy do wniosku, że codzienność może być najwspanialsza. Niestety do dziś u mnie niełatwo o kolory. A u niej? Nie mam pojęcia. Od kiedy mnie poczuła - mam wrażenie, że unika.

Niech niebo bliżej będzie...

Napisałem 27. grudnia 2010 o 15:01. Komentuj (7)