główna
przeczytaj
e-mail
księga
linki

Archiwum:
2019:7 6 5 4 3 2 1 
2018:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2017:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2016:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2015:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2014:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2013:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2012:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2011:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2010:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2009:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2008:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2007:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2006:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2005:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2004:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 


Poradnictwo rodzinne

AW spotkała się niedawno z "doradcą ds. rozwiązywania problemów małżeńskich", również w kwestii tego, co ją gryzie, uwiera i nie przystaje, czyli mojej. Wróciła jakoś dziwnie rozanielona, łagodna jak baranek, zamiast wojowniczo nastawionej. Nagle przypomniały się jej słowa "dziękuję", "przepraszam" i tym podobne. Dziwne. Taka taktyka na uzyskanie sam nie wiem czego?

Miło jest czasem powiedzieć, zupełnie się przy tym nie stresując, że mam to gdzieś - w domyśle: jak każdy facet - i wiedzieć, że ona nie ma innego wyjścia, jak zwyczajnie przyjąć to do wiadomości.

Napisałem 8. grudnia 2011 o 10:33. Komentuj (1)

Szybka notka-fotka

Szkoda byłoby mi zapomnieć tę sympatyczną blondynkę, która z nieznajomym w pociągu rozmawiała o tym, kiedy ostatnio z mężem..., kiedy miała ostatnia miesiączkę, jak i kiedy dowiedziała się, że zaszła w ciążę... Choć pewnie i tak zapomnę, bo tak to w życiu bywa, że się nikogo takiego nie spotyka dwukrotnie.

Do tego była jedyną kobietą ubraną jak kobieta, czyli miło było na nią patrzeć a dotykać jeszcze milej.

Napisałem 13. grudnia 2011 o 11:00. Komentuj (7)

Jak zwykle

Ostatnio to właśnie KK sprawiła, że moje urodziny były wyjątkowe. Co prawda nie pozwoliła sobie na tyle, na ile kiedyś JS, tyle że to działo się naprawdę a JS nie była na wyciągnięcie ręki a szkoda (szkoda również, że wciąż walczy z załamaniem nerwowym czy innym zaburzeniem osobowości). Właśnie teraz dwie córki KK bawią się z moimi synami, za to jutro może będzie okazja zbliżyć się odrobinę do mamusi, kiedy tatuś i moja AW padną z wyczerpania...

Mam fantazję, nie ma co. Bo skończy się oczywiście jak zwykle.

Napisałem 30. grudnia 2011 o 17:57. Komentuj (2)