główna
przeczytaj
e-mail
księga
linki

Archiwum:
2019:7 6 5 4 3 2 1 
2018:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2017:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2016:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2015:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2014:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2013:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2012:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2011:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2010:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2009:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2008:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2007:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2006:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2005:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2004:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 


Świat idealny

Ważne pytania zawsze sobie zadajemy wtedy, kiedy w życiu dzieje się coś wyjątkowego. Niestety najczęściej negatywnego. Podobnie jest i u mnie, chociaż również u AW, bo to jej mama ma kłopoty ze zdrowiem. Na razie nie wiadomo na ile poważne. Tymczasem ja poznałem na razie wirtualnie pewną EW. Tym niemniej rzecz zmierza najprostszą z dróg do spełnienia naszych żądz. Moich i jej. To w sumie wygodnie pomyśleć, że ona w jakimś sensie będzie mnie wykorzystywać, moje ciało, moje tęsknoty, żale, smutki... Ona dostanie ode mnie w prezencie trochę kobiecości (w niej oczywiście), poczucia szczęścia, zainteresowania, a ja od niej - trochę męskości (we mnie oczywiście), bliskości, może jakiś substytut uczucia.

Biję się z myślami, czy powinienem. W końcu AW się zmieniła... na trzy dni. Wtedy było świetnie. Jednak już dziś, po dziesięciu dniach, po zmianie nie ma śladu. Najzwyczajniej "przywaliła" ją szara codzienność.

Codziennie rano myślę o jednym - stuprocentowej kobiecie. Tylko myślę. Pojawia się więc frustracja. Z tą pod rękę wsiadam do auta i jadę do pracy. Cały dzień mi towarzyszy. Czasem w ciągu dnia odwiedza mnie też przekonanie, że nic się na lepsze nie zmieni. Kiedy wracam, myślę o spełnieniu. Co tu kryć - takim zwykłym, fizycznym. Nie wulgarnym, czy brudnym - czystym, pięknym, wzniosłym, uskrzydlającycm. Takim, po którym znów chce się żyć.

Wbrew temu wszystkiemu, gdzieś we mnie, żyje swoim własnym, niezależnym życiem świat idealny. Taki, w którym wszyscy sie kochają, są spełnieni, dokonują rzeczy ważnych a te nieważne nie stanowią przeszkód. W tym świecie warto żyć, warto marzyć, warto kochać, warto czasem nawet cierpieć. Gdybym umiał w niego nie tylko wierzyć...

Napisałem 7. lutego 2006 o 11:22. Komentuj (1)

Pieskie życie

Chyba tak mogę powiedzieć o moim. I wcale nie dlatego, że ktoś, coś lub jeszcze inaczej... To ja sam je sobie komplikuję, obrzydzam i psuję. Ale cóż... Jakoś tak jest, że to, co kiedyś wyrażałem jako swoje przekonania... nadal pozostaje moimi przekonaniami, jednak jakoś nie bardzo pasują one do tego, co robię NAPRAWDĘ. Przykłady? Proszę bardzo. Jednymi z wartości samych w sobie są wierność i szczerość. Tymczasem jak już wiadomo, w moim życiu oprócz mojej żony AW pojawia się kolejna osoba - kobieta, EW. Na razie sobie esemesujemy i mailujemy (piękna polszczyzna, prawda?), ale już niebawem spotkamy się. Wiem to na pewno. Wiem też, że spotkamy się po to, żeby spotkać sie kolejny raz, potem jeszcze kolejny, potem znów, aby w końcu nakręcić tę spiralę do granic możliwości. Spiralę namiętności oczywiście - to informacja dla tych niedomyślnych, choć wiem, że takich tu nie ma. Planuję też, że kiedyś spotkam się również z SB, o której nigdy tu wcześniej nie pisałem, ale jest według mnie naprawdę wyjątkową dziewczyną, przynajmniej na tyle, na ile mogłem ją poznać przez wirtualne media. I to wcale nie dlatego, że potrafiła kiedyś zareklamować jako godne uwagi swoje "cycki" (to jej własne słowa, więc proszę się nie oburzać za słownictwo akurat w tym miejscu), tylko widzę w niej kogoś, kto pomimo bezproblemowej i głupio-bezmyślnej wydawałoby się powierzchowności prawie nastolatki, w głębi skrywa tęsknotę za prawdziwą miłością, szczęściem, spełnieniem i tym podobnymi, podobno w dzisiejszych czasach wśród młodych niepopularnymi frazesami. Bo u kobiet w jej wieku podobno najpierw ważny jest seks, a dopiero potem warto zastanawiać się nad tym, czy będzie z tego jakikolwiek związek - a przynajmniej taką opinię słyszałem.

Oprócz tych wszystkich rzeczy powyżej, w gruncie rzeczy kojarzonych przeze mnie jednak ze smutkiem, są też powody do radości. W końcu pies też może mieć czasem "dobry dzień", prawda? Więc cóż to za powody? Ot choćby taki, że świeci słońce i jest ładna pogoda. Co jeszcze? Jestem całkiem nieźle zarabiajacą osobą. Dalej? W miarę wiem co jest dobre a co złe i nie ma w tej chwili większego znaczenia, że kiedy mam więcej niż dwie godziny wolnego czasu, to zastanawiam się, czy dałoby się tu i teraz kogoś "bzyknąć"...

Napisałem 24. lutego 2006 o 13:17. Komentuj (2)