główna
przeczytaj
e-mail
księga
linki

Archiwum:
2019:7 6 5 4 3 2 1 
2018:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2017:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2016:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2015:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2014:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2013:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2012:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2011:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2010:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2009:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2008:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2007:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2006:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2005:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2004:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 


Wzgórze Myśli

Jest a raczej było takie miejsce. Bywałem tam, czytałem napisy pozostawione tam długie lata temu typu "D.G. 19.V.57", "Rusałka+Wacław=Wielka Miłość w krzakach", "Kocham Kamilę". Ostatnio przejeżdżając niedaleko uświadomiłem sobie, że z tamtych samotnych chwil, z tamtych myśli zostały... tylko słowa na blogu. Na zewnątrz, poza mną, bo we mnie nie zostało z tego nic. Nawet wspomnienia się urywają. Znacznie lepiej pamiętam, jak byłem z synami nad morzem, choć kiedyś te myśli wydawały się takie ważne a chwile z dziećmi takie zwyczajne, powtarzalne, takie... bez specjalnej treści. Może i bez treści, ale są ciągle częścią mnie.

A myśli? Gdzie są wszystkie ludzkie myśli?

Napisałem 1. lutego 2011 o 19:20. Komentuj (4)

Głupie bydlę

Mózg to jednak głupie bydlę. Kiedy dzisiaj niosłem jej buty i kurtkę, od razu przypomniał mi, jak niosłem to, co po nim zostało. Malutka foliowa torebka... Było znów tak samo źle, jak wtedy.

Chłopcy już śpią. Niecodzienna codzienność.

Napisałem 9. lutego 2011 o 22:56. Komentuj (1)

Kobiety 'poza czasem'

Każdy dzień może być dla kogoś tym ostatnim. Dlaczego więc nie ten walentynkowy? Wiedząc nie za wiele o jego życiu, nie chciałbym, żeby się już skończyło, ale któż ma wpływ na ten ostatni dzień? Co najwyżej na te, które są przed nim, choć kiedy przychodzi ten ostatni, poprzednie już dawno minęły.

Życie - z nim czy bez - płynie jednak dalej. Patrzę więc na całe mnóstwo kobiecych ciał. Wszystkie są wspaniałe i do niczego jednocześnie. Głowa... 'nomen omen'...

Napisałem 16. lutego 2011 o 16:24. Komentuj (5)

Trochę inaczej

Kolejny tydzień nieomal wyjęty z życiorysu. Pewnie dlatego nie mogę polubić miasta, które inni kochają i czują się w nim lepiej, niż gdziekolwiek. Wcale nie chodzi o mróz, który trochę mnie zaskoczył (ale czapki i tak nie ubrałem) a o to, co wtedy myślę, o brak czasu i swobody. O to, co robię teraz i co robiłem kiedyś. O coś, co kiedyś uważałem za "wykorzystywanie okazji" a dziś może się nie wstydzę, ale łatwo przychodzi mi unikanie, mimo że przyzwyczajenie do chemii w mózgu to się chyba nazywa nałóg. I choć zawodowo wydaje się, że to zespołowy sukces, to jakoś nie czuję jego wagi, nie mam z tego żadnej satysfakcji.

Może przyszły będzie odrobinę lepszy? Zobaczymy.

Lekarz... dobre sobie. Skąd takie pomysły?

Napisałem 26. lutego 2011 o 10:06. Komentuj (11)