główna
przeczytaj
e-mail
księga
linki

Archiwum:
2019:7 6 5 4 3 2 1 
2018:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2017:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2016:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2015:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2014:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2013:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2012:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2011:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2010:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2009:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2008:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2007:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2006:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2005:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2004:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 


Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany

Niejaka EW "podziękowała za współpracę". Tak lubię. Jasno, konkretnie, bez owijania w bawełnę.

MS nawet się nie odzywa. Ja również nie mam zamiaru burzyć jej szczęścia i siać w głowie wątpliwości. Niech w końcu i ona będzie szczęśliwa.

RB cieszy się, że jestem a ja cieszę się, że jest ona. Taka wzajemna radość, mimo trudnej sytuacji w obu rodzinach.

Może umówię się z SB? Porozmawiamy poważnie o ważnych sprawach. Może trochę poteoretyzujemy. A może przejdziemy do praktyki? Tak szczerze, to nie sądzę...

AW wyjeżdża. Znów czeka mnie słomianowdowieństwo. Jak będzie tym razem? AL, moja koleżanka z pracy mówi, że teraz będę "łatwym kąskiem". Nawet nie wiem, czy się myli, czy nie. W ogóle o tym nie myślę, przynajmniej dzisiaj. Zastanawiam się, co będę robił przez ten cały czas. Co osiągnę a co zaprzepaszczę? Co robić warto a czego nie? Jakie "rozrywki" są ciekawe a jakie nie?

Obawiam się, że nie mam pomysłu na samotne życie, więc będę sobie musiał radzić "na bieżąco". To chyba najgorsze rozwiązanie, ale nie mam na razie innego.

Napisałem 3. marca 2006 o 15:20. Komentuj (0)

W złym momencie

Śmierć kogoś bliskiego jest zawsze w złym momencie. Nie zawsze bywa zaskoczeniem, ale tym razem tak właśnie było. A do tego jeszcze niespełnione oczekiwania, że jednak będzie dobrze...
Napisałem 11. marca 2006 o 14:11. Komentuj (3)

Tydzień za tygodniem

Zawsze w niedzielę wieczorem czuję się lepiej. Jakby zaszły we mnie zmiany, które sprawiają, że znowu chce mi się żyć. Jednak zauważyłem, że niestety na krótko. Może wiosna jakoś wesprze mój chwiejny stan? Może...

Poniedziałek rozpoczynam od całkiem niezłego samopoczucia. Wstaję rano, toaleta, śniadanie, droga do pracy, praca, droga do domu, wieczór przed komputerem, spać...

Wtorek. Wstaję rano [i tak dalej aż do słowa] spać...

Środa. Wstaję rano [i tak dalej aż do słowa] spać...

Czwartek. Wstaję rano [i tak dalej aż do słowa] spać...

Piątek. Wstaję rano [i tak dalej aż do słowa] spać...

Sobota. Wstaję trochę później. Komputer, śniadanie, komputer, obiad, komputer, kolacja, komputer, spać...

Niedziela. Wstaję trochę później. Komputer, kościół (tak, tak, co niedziela), zakupy, obiad (czasem przed zakupami), komputer, spać...

Wydaje się, że nie mam powodów do poczucia smutku, żalu, tęsknoty i wielu innych odczuć, których nie potrafię nawet nazwać czy wyrazić. Tyle tylko, że wszędzie gdzie napisałem słowo "komputer", oznacza to naprawdę "szukam kogoś, kto by mnie usłyszał, zainteresował się, zrozumiał, dotknął..." Nawet MS już nie bardzo czuje, co się dzieje w moim wnętrzu... A dzieje się, dzieje...

Napisałem 27. marca 2006 o 13:57. Komentuj (1)

Ile razy jeszcze...

...będę się przekonywał, że niesamowicie trudno jest spotkać na świecie kogoś naprawdę wartościowego? Nie w sensie uniwersalnym, bo czuję, że każdy człowiek ma w sobie coś, co warto w nim odkryć i jest wartościowe. W sensie bardzo indywidualnym, czyli właśnie dla mnie. Nie jest łatwo z dwóch powodów. Jeden to ja sam. Czy dać się poznać na tyle, żeby być zrozumianym, zaakceptowanym, ryzykując jednak otwarcie serca przed kimś, kto jest dzisiaj ale jutro zwyczajnie się nie odezwie... A drugi to ten ktoś. Czy on chce się zbliżyć, być przyjacielem, kimś bliskim?

Może ktoś powie, że chcę ludzi wykorzystywać, żeby ich bliskość, przyjaźń była dla mojej korzyści. Ale kiedy o tym myślę, to przypomina mi się pewna piosenka, która była kilkanaście lat temu wykonywana w języku rosyjskim.

Ты дорогой мой,
Возми меня с собой,
Там в краю далёком,
Буду тебе женой/сестрой/чужой

Kończy się ona słowami:

Там в краю далёком,
Мне не нужна чужа


W końcu wszyscy jesteśmy bardzo praktyczni i każda idea może w nas zamieszkać na tyle, na ile może stać się częścią nas. Tak samo ludzie. Będą nam bliscy na tyle, na ile są częścią naszego życia. Tego codziennego, którego można dotknąć, albo zajmują nasze myśli, marzenia, pragnienia... Ja mam takich osób naprawdę niewiele.

Napisałem 28. marca 2006 o 13:27. Komentuj (3)