główna
przeczytaj
e-mail
księga
linki

Archiwum:
2019:7 6 5 4 3 2 1 
2018:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2017:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2016:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2015:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2014:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2013:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2012:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2011:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2010:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2009:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2008:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2007:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2006:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2005:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2004:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 


Każdy ma...

...swój świat, każdy ma swoje problemy, troski, smutki, radości, szęście... Skąd właśnie takie myśli? RB przypuszcza i ma ku temu powody, że jej mężczyzna, z którym od jakiegoś czasu jest, kocha kogoś innego. Inną kobietę. Ona tak się stara a okazuje się, że on z nią tylko mieszka i co prawda w całkiem niezłym stylu, ale tylko - jak to się mówi - posuwa. Nie ma miłości, pełnego zaangażowania i totalnego oddania, bo nie ma z jego strony miłości. Tak przynajmniej uważa RB. Ja nie mam swojego zdania, bo nie znam jej faceta wcale, więc nie powinienem się wypowiadać. Widzę jednak, że ludzie potrafią budować fikcję, czyli udawać coś, czego nie ma, żeby potem coś z tego mieć. Zamiast powiedzieć jasno o co chodzi i zaoszczędzić innym bólu, zawodu, smutku a czasem tylko nerwów.

Kiedy skończył się głośny ostatnio film reżyserii Mela Gibsona, zostałem przez ubranego w krawat i białą koszulę faceta zapytany, czy smakował mi popcorn. Czy nie mógł powiedzieć mi, co naprawdę miał na myśli? Bo może faktycznie mam ze sobą problem? Tyle, że teraz myślę, że problem jest po jego strone.


Napisałem 1. kwietnia 2004 o 13:12. Komentuj (1)

Czy można...

...pokochać kogoś przez internet? Nie zakochać się, nie zapałać namiętnością, ale właśnie pokochać?

MS pewnie właśnie siedzi w pociągu, który za cztery minuty odjedzie.

-------------------
Statystyka: za wczoraj jeden punkt.

Napisałem 2. kwietnia 2004 o 16:51. Komentuj (3)

Kobiety to niesamowite stworzenia

Tak właśnie myślę. Chociaż niby są takimi samymi ludźmi, jak my - mężczyźni. Wiem. Teraz każda z was pomyśli sobie coś o mnie. Nawet zanim dokończyłem to, co chcę głośno powiedzieć do siebie, jednak w obecności tych wszystkich, którzy zechcieli tu przyjść i się tego dowiedzieć.

Czym się różnimy? Wcale nie chodzi mi o pierwszo-, drugo-, czy trzeciorzędowe cechy płciowe, o których wszyscy uczyliśmy się kiedyś na biologii (lub będziemy się uczyć, jeśli wiek osoby czytającej jest rzeczywiście bardzo młody). To byłoby zbyt trywialne i oczywiste. Każdy, nawet małe dziecko wie, że chłopczyki mają coś między nogami a dziewczynki coś innego. Ja zupełnie nie o tym.

Jeśli właśnie to czytasz, to jestem w tej chwili gdzieś w twojej głowie, w twoich myślach. Jeśli jesteś mężczyzną, to myślisz o mnie tak, jak myślisz, ale na pewno nie budzą się w tobie specjalnie dla mnie zarezerwowane uczucia. Otóż kobiety mają to do siebie, że czują. Czasem jest w nich ból, czasem tęsknota za spełnieniem, ale to wszystko oparte jest na uczuciach. Chciałem teraz powiedzieć, że smutne jest to, że nie sięgają po to, co jest przed nimi, czasem wręcz na wyciągnięcie ręki tylko dlatego, że już gdzieś w sobie, w głębi własnych myśli wiedzą, że to się nie uda. Tyle, że to nie dotyczy wyłącznie kobiet. Mężczyźni też myślą, że się nie uda, ale nie oni są dzisiejszym tematem. Zresztą, męskie pragnienia są inne. (Bo czy którykolwiek z mężczyzn pragnie, żeby poczuć się bezpiecznie w ramionach ukochanej? Nigdy! To jego ramiona dają bezpieczeństwo.)

No bo o czym myślisz kobieto? Czego chciałabyś naprawdę? Co poruszyłoby Twoje serce? Na co reagujesz przyspieszonym tętnem? Co sprawia, że nie masz ochoty o niczym myśleć, tylko oddałabyś się temu czemuś? Co to jest?

Założę się, że nawet teraz o tym myślisz. Zastanawiasz się, dlaczego poruszam ten temat i co ja mam do ciebie. Ja do ciebie nie mam nic. Chciałbym ci powiedzieć, że wystarczy tylko zrobić krok, pójść za tym głosem, który jest w tobie, ale nie mogę tego zrobić. Ta magia polega na tym, że to musisz zrobić właśnie ty. Ty sama. Jeśli czujesz w tej chwili coś w stosunku do mnie - cokolwiek, to ty musisz to wyrazić, bo nikt więcej tego nie wie. Jeśli czegoś po mnie oczekujesz - ty musisz zrobić coś, żebym twoje oczekiwanie mógł spełnić.

Kobiety to niesamowite stworzenia. Wiem to. Choć sam nie jestem kobietą - też jestem niesamowity.

A teraz, po tych wszystkich słowach powiem, o co mi tak naprawdę chodzi. Chciałbym wiedzieć o czym teraz myśli każda z kobiet, która to wszystko przeczytała. Jednak nie proszę ani o komentarze, ani o listy, choć jeśli chcesz - możesz wybrać własnie taki sposób. Chciałbym wyjawić powód, dla którego o to pytam, ale... nie zrobię tego. Pozostanie jasny dla mnie i dla tych, którym zechcę go wyjawić.

Napisałem 6. kwietnia 2004 o 17:00. Komentuj (0)

Co to znaczy?

Kiedy kobieta mówi do mężczyzny najdroższy albo kochany, to znaczy to, że kocha? Wczoraj pisałem o kobietach, ale nie dlatego, że znam je świetnie, ale że fascynuje mnie w nich tyle rzeczy. Tak niesamowicie jest poznawać ich świat - tak inny od męskiego.

No to kocha, czy nie koniecznie?

Napisałem 8. kwietnia 2004 o 12:10. Komentuj (2)

Wbrew pozorom

Pytanie o to czy kocha nie było zawieszone w powietrzu. Tak właśnie zwraca się do mnie MS. Z jednej strony miło być obdarzonym uczuciem, choć z drugie strony mam świadomość tego, że ono nigdy nie wzrośnie, nie zakwitnie, nie wyda owoców... Myślę, zastanawiam się, bo nie mogę jej spojrzeć w oczy. Nigdy ich nie widziałem...

Wielu rzeczy z MS nie omawiamy. Po prostu każde z nas czuje, co myśli to drugie. Dlatego boję się, że ona mnie kocha a przecież nie zostawię AW, bo to ona jest moją jedyną i największą miłością, ona jest moim życiem, jej łono wydało owoc naszej miłości. Nigdy nie chciałem skrzywdzić MS, ale nie wiem, czy mi się to udało. Jeśli to, co czuję jest prawdziwe i ona mnie kocha, to jednak skrzywdziłem ją. Ona potrzebuje mężczyzny realnego, przed którym odkryje się do cna, odda wszystko, stanie przed nim jeszcze bardziej niż nago i powie jestem twoja na zawsze - weź mnie i zrób co sam zechcesz. Wiem, że ona tak właśnie czuje i tego właśnie chce, chociaż jak każda z kobiet chodzi po ziemi, dotyka jej stopami, zmaga się z codziennością, płacze, kiedy czuje samotność... Mimo tych "objawów" żyje w innym, piękniejszym świecie pełnym radości, spełnienia, miłości - w świecie swoich marzeń. Ale chciałbym, żeby jej marzenia stały się faktem i myślę czasem, że stoję jej na drodze.

----------------
Statystyka: prawie punkt za niedzielę. Prawie - znaczy Twix.

Napisałem 14. kwietnia 2004 o 10:05. Komentuj (2)

Co czujesz?

Ostatnio tak mam, że patrzę na ludzi i usiłuję zgadnąć, o czym myślą a raczej co czują. Nigdy tego dotąd nie próbowałem, więc strasznie mi się podoba.

Nie popatrzę na Ciebie, ale co czujesz?

-------------------------
Statystyka: punkt

Napisałem 16. kwietnia 2004 o 10:28. Komentuj (5)

Bez odpowiedzi

W życiu każdego człowieka są pytania, na które nie ma odpowiedzi. One oczywiście istnieją w sensie uniwersalnym, bo wszystko ma swój sens i cel, jest w tym sensie spójne, ale nie koniecznie tak jest dla pojedynczego człowieka i jego życia, które siłą rzeczy kiedyś się zaczyna i kiedyś kończy, więc nie da się wyjść poza te marginesy w żaden sposób.

Statystycznie rzecz ujmując, im człowiek jest młodszy, tym ciężar pytań pozostajacych bez odpowiedzi jest mniejszy. Rośnie z czasem, wraz ze zderzaniem się z życiowymi przeciwnościami (to nie to samo co życiowe doświadczenie, czyli synonim mądrości życiowej). Jak z tym żyć? Każdy jakoś sobie radzi. Można o pytaniu zapomnieć, udawać, że jest świetnie a pytania nigdy nie było, można mimo wszystko szukać odpowiedzi. Można też uznać, że tak to już jest. Czasem warto wziąć pod uwagę, że nie zawsze jesteśmy gotowi na odpowiedź...

Dla mnie na razie najważniejszym pytaniem, które pozostanie bez odpowiedzi jest: Dlaczego ktoś, kogo kocham, musi umrzeć? Dlaczego nie ma na to rady? Każdy ma takie swoje pytanie, ono żyje w nim, razem z nim.

Napisałem 20. kwietnia 2004 o 15:52. Komentuj (2)

Zupełnie nie mam

Zupełnie nie mam dzisiaj nic mądrego do powiedzenia. A może ktoś, kto czyta, to stwierdzi jak zwykle? Może będzie miał rację... W każdym razie dzisiaj mam w głowie wyjątkową pustkę. No, może za wyjątkiem wspomnienia dwóch młodych ekspedientek w pewnym sklepie. Chętnie pomogły, były miłe i przyjemne... Musiałem stamtąd uciekać, bo jeszcze kupiłbym coś, czego kupić nie chciałem. No dobrze, trochę żartowałem. Nic takiego bym nie kupił, uciekać nie musiałem. Było mi bardzo miło, że obie miały ochotę pracować dla mnie i robić cokolwiek*, byle płaca była odpowiednia. Wiem, że tylko tak mówiły, chociaż... może nie? Może rzeczywiście były przygotowane na wszystko?

* - słowo cokolwiek nie oznacza byle co, tylko każdą rzecz, której zechcę

----------------------
statystyka: punkt

Napisałem 23. kwietnia 2004 o 15:21. Komentuj (2)

Dziś zagadka

Ale za to banalnie prosta. Tyle, że wymaga choćby minimalnej znajomości treści mojego pamiętnika. Ewentualnie umiejętności sięgnięcia do moich wcześniejszych notek (to możliwe, jakiekolwiek hasła nie są potrzebne, wystarczy odrobinę sprytu).

Ta notka jest poświęcona komuś, kto jest właśnie przedmiotem zagadki. Pytanie konkursowe brzmi: O kogo chodzi? Ten Ktoś oczywiście natychmiast będzie wiedział, więc dla niego nie przewiduję żadnych nagród: ani rzeczowych, ani żadnych innych, poza satysfakcją z bycia właśnie tym Kimś. Satysfakcję można mieć z wielu powodów, dlaczego więc nie dodać do nich jeszcze tego jednego? Prawda, że warto?

A inni? Czy mogą liczyć na jakieś nagrody? Będę szczery do bólu - nie licz na to z mojej strony. Jeśli w jakiś sposób będziesz potrafił(a) wynagrodzić się sam(a), to w porządku, jednak ja z mojej strony nie przewiduję żadnych działań zmierzajacych do nagrodzenia kogokolwiek. Oczywiście poza wspomnianym wyżej powodem do satysfakcji, ale to tylko dla osoby stanowiącej poprawną odpowiedź na pytanie.

Nie dam żadnych wskazówek w jaki sposób znaleźć poprawną odpowiedź, choć w istocie jest tak, że można ją znaleźć czytając pamiętnik. Pewnie teraz każdy kto to czyta myśli sobie więc taki wymyślił sposób na zwiększenie poczytności. Otóż nie. Nikogo nie zachęcam ani do czytania, ani do niczego innego. Nie zabraniam co prawda czytać, komentować, wyciagać wnioski, dyskutować, popierać, nie zgadzać się, być obojętnym wobec mnie czy przeżywać wszystko razem ze mną, ale... wciąż piszę to wszystko dla siebie i z mojego powodu. Nawet to, że padło pytanie o konkretną osobę jest gdzieś w gruncie rzeczy dla mnie, bo to ja lubię tego Kogoś, bo czuję do niego sympatię. Bo we mnie budzi określone uczucia, odczucia, skojarzenia. Może nawet należy powiedzieć, że jest w jakimś sensie moją muzą? To na pewno zbyt mocno powiedziane, ale kierunek jest mniej więcej właśnie taki.

Ten Ktoś wiele razy sprawiał, że czułem potrzebę napisania tu czegoś. Analizowałem jego wypowiedzi i były one czymś, co zmuszało najpierw do myślenia a potem również do odzywania się. To dla mnie dziwne, bo nie miałem zwyczaju wypowiadać się nie pytany. Dziwniejsze tym bardziej, że to coś, co zmuszało mnie do wypowiadania się, to nie myśli a odczucia, jakie się we mnie pojawiały.

Ale zagadka miała być banalna, więc muszę dodać wiecej szczegółów. Wobec tego dodaję. Mam gdzieś w sobie obraz tego Kogoś. Nie wiem, czy to obraz w sensie czegoś co widzę. Może to jakieś dźwięki, może coś innego. Na pewno określone emocje. Ale dlaczego padło słowo obraz? Nie bez powodu. Każdy ma w sobie obraz samego siebie i nosi go całe życie. Zmienia go na tyle, na ile sam tego chce. Inni patrząc na niego mają swoją własną wizję osoby - również w każym jej aspekcie. Inaczej patrzy na człowieka psycholog, inaczej muzyk, inaczej fotograf, jeszcze inaczej kochanek. Szczególnie ten artystyczny obraz może być zaskoczeniem dla osoby, której obraz został przez artystę stworzony. Często jest w nas coś, co jest gdzieś ukryte, ale są ludzie, którzy potrafią to w nas nie tylko zauważyć, ale też wydobyć, uwypuklić, pokazać innym. Czasem bywa, że uwypuklenie jest przesadzone, że rzeczywistość nie jest właśnie taka, ale warto czasem spojrzeć na siebie oczami innych, usłyszeć siebie uszami innych, poczuć siebie dłońmi innych. Stajemy się wtedy bogatsi, choć z pozoru o nic, bo tylko o samych siebie.

Niech Was nie zmyli to, że mówię o tym Kimś on. Ten Ktoś jest kobietą. Zresztą właśnie ona chyba wie, że nie mogłoby być inaczej, prawda?

Napisałem 27. kwietnia 2004 o 11:30. Komentuj (3)