główna
przeczytaj
e-mail
księga
linki

Archiwum:
2019:7 6 5 4 3 2 1 
2018:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2017:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2016:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2015:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2014:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2013:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2012:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2011:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2010:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2009:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2008:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2007:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2006:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2005:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2004:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 


Powrót do przeszłości

Miejscowość mojego dzieciństwa i bardzo wczesnej młodości. Niedawno tam byłem kilka dni. W końcu były święta. Ożyły dawne chwile. Dawne przeżycia, pragnienia, radości, uniesienia, miłości, chwile szczęścia...

Wybrałem się na spacer, żeby kolejny raz obejrzeć miejsca, które znam od zawsze. One się co prawda zmieniają, ale nie na tyle, żeby to dla mnie miało jakieś znaczenie. A więc ten sam ośrodek kultury, w którym jeszcze w podstawówce bywalem na koncertach zespołów rockowych. Zresztą tak jak kiedyś miał się tam odbyć koncert TSA. Potem dalej przystanek autobusowy, na który kiedyś odprowadzałem moją największą kiedyś miłość. Na nim poznałem jej siostrę, która zakochała sie we mnie od pierwszego wejrzenia ale ja dowiedziałem sie o tym dużo później. Teraz chyba obie są nadal mężatkami. Pamiętam siostrę jak była w ciąży - strasznie mi się podobała, zresztą jak wszystkie kobiety w ciąży do dzisiaj.

Potem dom chirurga, w którym jako trzyletnie dziecko miałem usuwane migdałki. Potem spacer w kierunku rzeki, aż do mostu. Kiedyś nie był różowy i nie miał nazwy. A pod mostem, obok rzeki - linia kolejowa, którą dłuższy czas przejeżdżałem co tydzień w czasie studiów. Obok zamek a przy nim estrada koncertowa i wspomnienia, że kiedyś byłem inny, nosiłem długie włosy i żyłem naiwnymi ideałami. Tam też bywałem na koncertach. Obok malutki placyk z fontanną, jednak od dawna chyba nieczynną. Kiedyś siedziałem tam na ławce z moją żoną, kiedy była pierwszy raz w ciąży.

Potem poszedłem popatrzeć w okna dziewczyny, której dawno nie widziałem. Była kimś wyjątkowym. Wyznała mi swoją miłość. Całkiem szczerze. Na dodatek na piśmie. Napisała list, który kazała mi po przeczytaniu zniszczyć. Nie wiem czy się wstydziła. Myślę, że nie. Napisała szczerze, otwarcie i śmiało, jednak wiedząc, że jestem z kimś innym. Wiedziała, że z nią nie będę ani chwili. Jednak kiedy moja największa kiedyś miłość wyjechała a potem zaszła w ciążę, to dla niej coś się zmieniło. Tylko dla mnie nie. Ja pojechałem na studia, gdzie podobały mi się dwie kobiety. Jedna z nich miała zostać moją żoną i... wtedy tamta dziewczyna spotkała się ze mną. Spacerowaliśmy pod rękę i rozmawialiśmy. Wciąż mnie kochała. Pocałowała mnie na pożegnanie mówiąc, że miłość między kobietą i mężczyzną, ta fizyczna - jest również piękna. Właśnie taką ją pamiętam i zaqpamiętałem właśnie te słowa. Wtedy chyba widziałem ją po raz ostatni. Nie wiem co teraz robi, jak żyje, czy nadal mnie kocha. Mam nadzieję, że nie. Kiedy się żegnaliśmy wiedziała, że niebawem będę żonaty.

Potem dom, w ktorym mieszkałem jako malutkie dziecko, potem dom dziadka, który jeszcze po sześćdziesiątce sypiał z nastolatkami. A niedaleko moja szkoła średnia. Potem kiedyś codzienna droga ze szkoły do domu. I wspomnienie - droga z domu do szkoły. Tyle że kolegi, który w celu skrócenia drogi szedł jezdnią na ukos na odcinku kilkuset metrów. Dzisiaj by mu się to nie udało - ruch jest znacznie większy.

Dalej Stare Miasto, które wciąż się buduje a raczej odbudowuje. Ratusz, który za moich czasów był ruiną i odbudowano go póżniej. Teraz jest tam siedziba miejscich władz, ale kiedyś chodziliśmy tam z kolegami z latarkami po piwnicach. Na szczęście nic się akurat na nas nie zawaliło. Niedaleko kościół, w którym spędziłem mnóstwo chwil, które teraz wspominam chyba najmocniej. W końcu w tych okolicach dojrzewała moja największa wtedy miłość, o której już wspomniałem. Na spacerze wspominałem swój śpiew i granie na gitarze, spotkania, dużo młodych ludzi. Ale również pierwsze pocałunki. Najpierw te nieśmiałe, ukradkiem, a potem te dużo odważniejsze. I nie tylko pocałunki. Pierwsze prawdziwe poznawanie ciała innego człowieka, ciała kobiety. Co prawda nie w kościele, ale wokół niego wszystko się kręciło.

Koło kościoła ławka, na której kiedyś siedziała moja żona z synem, kiedy robiłem im zdjęcia. Dokładnie je pamiętam. Była wtedy Wielkanoc - dokładnie tak jak tym razem. Potem droga przez park. W oddali moja szkoła podstawowa. Potem klub, w którym miałem swoje bliskie kontakty z poezją śpiewaną, nie tylko jako widz. Dawne czasy, ale miło było powspominać. Dzisiaj już nie ma klubu - jest pizzeria. Nie miałem już siły iść dalej, żeby popatrzeć na dom mojej pierwszej dziewczyny. Tej, która zachwycała się samochodami i była bardzo niecierpliwa i nie mogła się doczekać kiedy w końcu oficjalnie zaproponuję jej "chodzenie". Pamiętam jej oczy, włosy i piersi. Wszystko było na odległość a piersi pamiętam w białej trykotowej koszulce, ale i tak podobały mi się bardzo.

Teraz kiedy to piszę, cały czar tamtego spaceru już dawno prysł. Czar marzeń i wspomnień. Wspomnień o planach, marzeniach, ideałach. Zostały tylko strzępy piosenki, również będącej wspomnieniem, chociaż teraz też wieczorem zwykle jestem sam... Nie znam autora słów i oryginalnej pisowni - śpiewał ją w latach siedemdziesiątych zespół Homo Homini.

Jeśli kiedyś ci
wypadnie iść
na północ drogą pośród skał,
zapytaj, czy
pamięta jeszcze mnie
dziewczyna, która mieszka tam.

[...]

Strugą piasku
poprzez palce biegnie czas...
Wspomnienia, wspomnienia,
wieczorem zwykle jestem sam...

[...]

Zapytaj jej,
czy się spełniły już
zaplanowane przez nią sny
a krążek, co
na palcu złotem lśni
uchronił ją od przygód złych...

Napisałem 22. kwietnia 2006 o 23:33. Komentuj (6)

Wczoraj

Wczoraj miałem pewne spotkanie. W sobotę to nietypowe, żeby się spotykać. Spotkanie kosztowało mnie więcej niż zwykle i na dodatek okazało się, że wcale nie przebiegało po mojej myśli. W ogóle wszystko się jakoś rozłaziło, jakieś rozpraszajace telefony... Powinienem był wiedzieć.

Podobno człowiek uczy sie na swoich błędach. Polak podobnio nie. Więc kiedy następne spotkanie?

Napisałem 30. kwietnia 2006 o 21:32. Komentuj (3)