główna
przeczytaj
e-mail
księga
linki

Archiwum:
2019:7 6 5 4 3 2 1 
2018:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2017:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2016:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2015:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2014:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2013:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2012:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2011:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2010:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2009:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2008:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2007:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2006:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2005:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2004:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 


Czas zakupów

Trochę może przewrotnie, ale zapewne tak właśnie będzie. Powoli szykuję się na zakupy. Kupię rudą lat 40, brunetkę lat 26, może parę brunetka+blondynka... Bo dlaczegóż by nie?

Jestem bydlę.

Napisałem 17. maja 2007 o 09:46. Komentuj (3)

Czy po marzeniach czas na miłość?

Przeczytałem gdzieś, coś. Poruszyło mnie to. Najpierw co a potem jeszcze kilka słów.

Moje sytuacja jest odrobinę inna. Też kocham (a może już tylko kochałem?). Też dotarło kiedyś do mnie, że jest podobnie jak w zdaniu Jeśli kiedyś będę musiała wybrać pomiędzy mną i tobą, chcę żebyś wiedział, ja wybiorę siebie, chociaż AW nigdy tego nie powiedziała. Choć nigdy nie poczułem się z powodu miłości śmieszny, to wiele razy zdeptany, zapomniany, pominięty. Może tyle żalów wystarczy.

Teraz obiecane kilka słów. O tym, że coś takiego mnie poruszyło. To smutne, że poruszają mnie wyłącznie mój własny ból, własna gorycz, własne niespełnienie, własne zranienia. Ktoś powiedział, że smutne są moje kobiety, ale de facto smutny jestem ja. Jednak nie jest to smutek, o którym pisał poeta: smutni, lecz smutni że aż Bogu smutno. Mój smutek jest tylko mój własny i nikomu, nawet Bogu nic do niego.

Wiem jak umierają ludzie. Ale zastanawiam się, czy właśnie tak umiera miłość... Co umiera wraz z nią? Co będzie następne?

Napisałem 18. maja 2007 o 12:52. Komentuj (0)

Zdemaskowany

Ktoś zauważył, że cieszę sie, że ona wyjeżdża. Tak, przez jakiś czas nie będzie AW, BW i DW. Będę tylko ja. Już nie zasmucony, nie cierpiący, ale... właśnie jaki? Może zadowolony z możliwości swobodnych zakupów, może nie. Może usłyszę, zobaczę, poczuję w sobie coś, co może jeszcze we mnie do końca nie zginęło, nie umarło? Może nastąpi jakaś cudowna reanimacja? A może wprost przeciwnie - stoczę się jeszcze bardziej?

Planuję spotkać się z MS. Nie wiem jeszcze gdzie i jak, ale zrobię to. Dowiem się jak smakuje, jaka jest w dotyku, jak pachnie. Gdyby to mogło być lekiem na moją obojętność...

Napisałem 21. maja 2007 o 17:03. Komentuj (0)

Jak co roku...

... spędzę kolejno urodziny swoje, BW i AW w pustym domu. Pomyślałem, że będę je "świętował" odpowiednio z Olą 20 lat, Martą 36 lat i z parą mieszaną lat nie wiem ile. W końcu są okazje. Potem może zbyt dużo alkoholu... żebym czuł się naprawdę źle i na dnie. A co! Jak szaleć, to szaleć!
Napisałem 22. maja 2007 o 22:08. Komentuj (0)

Brak własnych słów

Odnosimy się do Norwida,
Nawołujemy Słowackim,
Mickiewicz - codzienna potrawa;
Zachodzę w głowę
Jak głodny wśród bogactw Midas:
Czyżbyśmy byli upadkiem -
I bronić się własnym słowem
Nie mieli - ni sił, ni prawa?
      "Odnosimy się" - Jacek Kaczmarski

Źle, źle zawsze i wszędzie
Ta nić czarna się przędzie:
Ona za mną, przede mną i przy mnie,
Ona w każdym oddechu,
Ona w każdym uśmiechu,
Ona we łzie, w modlitwie i w hymnie...
      "Moja Piosnka" - Cyprian Kamil Norwid

Napisałem 23. maja 2007 o 10:02. Komentuj (0)

Za onet.pl

Jakoś nie mam nic od siebie, ciągle cytuję.

Niedosyt bliskości ma fatalne skutki – powoli, ale radykalnie zabija uczucia. Dla zbudowania oraz utrzymania szczęśliwego związku – zarówno na płaszczyźnie emocjonalnej, jak i seksualnej – bardzo ważna jest zdolność obojga partnerów do odczuwania oraz rozwijania własnej zmysłowości. Ponieważ, jeśli nie dajemy sobie ciepła, które przekazywane jest głaskaniem, przytulaniem, tkliwym dotykaniem, najpierw zaczyna nam brakować osobistego zadowolenia, a później, w rezultacie – poczucia szczęścia w związku.

Oczywiście cytaty nie są losowe.

Napisałem 25. maja 2007 o 10:27. Komentuj (0)

Randka

Taka prawdziwa. Pierwsza od chyba nastu lat. Miło było sobie przypomnieć, jak to jest, choć niektóre "elementy" były zapewne inne: w końcu oboje nie jesteśmy już dawno studentami.

Był bardzo sympatyczny lokal, stolik specjalnie dla nas, z obrusem, kwiatami, świeczkami i tak dalej... Było karaoke - śpiewałem tylko dla niej. Ona zarezerwowała hotel, więc najedzeni i w dobrym nastroju tam rozpoczęliśmy kolejny "punkt programu". Potem nocny spacer po mieście i znów hotel... W nim wyjątkowa bliskość, potem odrobina snu i znów...

Na koniec, kiedy słońce świeciło już pełnym blaskiem, prysznic i... powrót do rzeczywistości. Może już nie będzie taka szara?

Napisałem 28. maja 2007 o 12:00. Komentuj (0)