główna
przeczytaj
e-mail
księga
linki

Archiwum:
2019:7 6 5 4 3 2 1 
2018:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2017:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2016:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2015:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2014:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2013:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2012:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2011:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2010:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2009:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2008:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2007:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2006:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2005:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2004:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 


Na życzenie

W rzeczy samej notka jest na życzenie. Kto sobie życzył, ten wie na czyje życzenie. Chociaż... może nie zostanie to odebrane jako kokieteria jak powiem, że notkę i tak chciałem napisać? Z wielu powodów. Jeden, to zimna statystyka. Kiedyś postanowiłem, że nikomu nie ujawniając co ona znaczy, będę ją tu zapisywał, a dzisiaj jest już na nią czas. Drugi, to w pewnym sensie pożegnanie z pamiętnikami: moim i innych. Powód jest taki, że wyjeżdżam na ponad miesiąc i tam gdzie będę, dostęp do nich (a szczególnie mojego, który wymaga jednak mojego skupienia) będzie utrudniony. Ostatnim powodem, który tu wymienię (zastanawiam się właśnie, czy wymieniam je według ważności, ale chyba jednak nie) jest przecież ten, że chciałem i nadal chcę prowadzić swój własny pamiętnik.

Dawno ostatnio nie pisałem o moim życiu nie do końca wewnętrznym, ale o tym, co się u mnie dzieje. Kiedy zaczynałem, wymieniłem kilka inicjałów (naprawdę to nie inicjały, ale można je tak traktować). To nie było strasznie dawno temu, ale zostało z nich niewiele. Moja żona AW, syn BW, i dwie kobiety: MS oraz RB. Z żadną z nich (obu kobiet) nie łączy mnie nic fizycznego i jeśli chodzi o RB, to nie zapowiada się wcale. Natomiast MS jest cudowną, wspaniałą, gorącą i pełną seksu kobietą, z którą nie powinienem się spotykać, bo jeśli do tego dojdzie, to przepadnę z kretesem. Na razie więc piszę, czytam, rozmawiam przez telefon, poznaję jej sekrety a ona moje.

Cieszę się, że pogoda jest coraz bardziej letnia. Lubię lato, ciepło i nagość. Wcale nie koniecznie otaczających mnie kobiet, ale również swoją własną. A lato to doskonała do tego okazja. Teraz zracam się bezpośrednio do wszystkich czytelniczek i czytelników prosząc, aby zadali sobie to pytanie i odpowiedzieli sami sobie: czy byłaś/byłeś kiedyś nago poza domem? Myślę tu na przykład o plaży, lesie, łące i nie mam na myśli ekshibicjonizmu ani nie kojarzę tego wcale a wcale z seksem, ale chodzi mi po prostu o brak skrępowania i poczucie wolności. Może kąpiel w jeziorze czy morzu? Jeśli Twoja odpowiedź brzmi nie, to powiem ci krótko: żałuj.

Mam świadomość, że pewnie zawiodłem pokładane we mnie oczekiwania co do notki. Może następnym razem...

------------------
Statystyka: za ubiegły tydzień dwa punkty a za jeszcze poprzedni - jeden punkt.

Napisałem 14. czerwca 2004 o 13:17. Komentuj (2)

Czy często się tak zdarza?

Wiem, że zdarza się czasem, że nawiązując z kimś znajomość wyłącznie internetową czujemy, wiemy, jesteśmy przekonani, że ten ktoś jest dla nas naprawdę kimś, że jest dla nas ważny, że jest potrzebny, że doskonale się z nim rozumiemy, że możemy przed nim otworzyć swoją dusze i serce, że jest nam bardzo bliski, że myślimy, że... go kochamy. Ale czy zdarza się to często ludziom, którzy są w stałym związku - na przykład małżeńskim - od wielu lat i mają dzieci? A na dodatek kochają swojego partnera?
Napisałem 15. czerwca 2004 o 16:50. Komentuj (1)