główna
przeczytaj
e-mail
księga
linki

Archiwum:
2019:7 6 5 4 3 2 1 
2018:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2017:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2016:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2015:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2014:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2013:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2012:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2011:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2010:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2009:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2008:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2007:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2006:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2005:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2004:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 


Wytresowany (rozważania w ten właśnie dzień)

Czy ktoś zna faceta, który:

  • po użyciu toalety zawsze opuszcza klapę?
  • sika na siedząco, żeby nie ochlapać okolic muszli?
  • kiedy kończy się papier toaletowy, zakłada nową rolkę?
  • zakłada go tą właściwą stroną?
  • zdejmując skarpetki nie rozrzuca ich po całym domu, tylko niesie je prosto do kosza na brudną bieliznę?
  • to samo robi z każdym swoim innym, brudnym ubraniem?
  • nie tylko swoim, ale również dzieci?
  • po każdej kąpieli pod prysznicem dokładnie wyciera ściany kabiny?
  • po jedzeniu każde naczynie i sztućce natychmiast wkłada do zmywarki (dawno temu ją kupił)?
  • nie ogląda telewizji?
  • nigdy nie chodzi z kolegami na piwo/wódkę?
  • nauczył się tego wszystkiego tylko dla NIEJ?


Ja znam jednego. Sprawdziło się na nim powiedzenie, że przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka. Wszystko powyższe w jego przypadku jest teraz automatyczne i nie kosztuje już praktycznie nic, choć wcześniej wymagało poświęcenia i głównie myślenia nieomal wbrew naturze (bo samo działanie to nie jest problem). Tytuł notki nie jest więc przypadkowy.

Tyle tylko, że ani jej, ani jemu nie zapewniło to szczęścia. Więc?

Napisałem 8. czerwca 2007 o 10:20. Komentuj (3)

Słomiany wdowiec

Nie pierwszy już raz ten sam tytuł. Jednak tym razem jest inaczej. Choćby pod względem oczekiwania na sam fakt, zbliżania się go.

Tym razem czekałem. Jak na wolność, wyzwolenie, swobodę, możliwości. Co prawda to dopiero początek i w jakimś sensie ta swoboda będzie mi potrzebna, jednak jest odrobinę inaczej, niż bym się spodziewał. Największe zaskoczenie to... więź z rodziną, której wydawałoby się nie mam już takiej silnej. Może nie w kwestii dzieci, ale żony na pewno. Od dłuższego czasu nie używałem wobec niej słowa kocham, bo mówienie czegoś, do czego nie jestem w pełni przekonany nie przychodzi mi łatwo. Spodziewałem się, że jej osoba przestaje mieć dla mnie jakiekolwiek większe znaczenie. Koleżanka, kobieta z którą mam wspólny lokal, wspólne dzieci, wspólny budżet i jakieś tam codzienne, zwyczajne wspólne sprawy i problemy - tak. Ale zaraz tam kocham?

Inna sprawa - zawsze źle znoszę samotność a raczej brak kobiety "pod ręką". Objawia się to między innymi tak, że szukam sobie różnych zajęć do późnych nocnych godzin (najczęściej przy komputerze), żeby nie myśleć, nie zastanawiać się nad sobą, nad swoim brakiem. A w efekcie - chroniczne niewyspanie. Tak jest podczas każdego mojego bycia w pojedynkę. Co ja p...... o niewyspaniu. Chciałbym mieć daleko poważniejsze problemy.

Napisałem 12. czerwca 2007 o 10:01. Komentuj (2)

Czy coś mogę? Czy czegoś chcę?

Ostatnio jakoś tak bardzo się rozczulam. Płaczę. Ostatnio dzisiaj, śpiewając piosenki. Takie romantyczno-ckliwe. Jakieś Czerwone Gitary i tym podobne "hiciory". Na pewno brak mi miłości. Na pewno chciałbym dostać ją od AW i nikogo innego, ale... ona jakoś nie odpowiada moim potrzebom, wyobrażeniom, marzeniom. Już nawet nie pamiętam kiedy czułem od niej ciepło, akceptację, miłość, choć mimo rozdzielenia słyszę - o tym że kocha - codziennie.

Dzisiaj będę z LA. Wiem, że to surogat, również dla niej.

Myślę również o tym, co mogę zrobić, żeby coś się zmieniło. Czasem nawet bywa, że chcę coś zrobić, czasem zniechęcenie jest odrobinę słabsze. Wspominałem AW z czasów, kiedy byliśmy jeszcze młodzi i piękni, zakochani, "przyklejeni" do siebie. Pamiętam, że wtedy ona się śmiała, była pełna chęci do życia, widać było, że jest pełna szczęścia. Teraz jakoś nie...

Napisałem 20. czerwca 2007 o 13:39. Komentuj (3)

Dawno - niedawno

AW niedawno wyznała, że byłem przez nią zaniedbywany - podobno od niedawna ma tego świadomość. Jednak nie ma świadomości, że to trwa już tyle lat... Tamtą świadomość i ten brak świadomości zabrała ze sobą i dziećmi na wakacje, więc ja tymczasem... próbuję zapełnić czymś coś, czego zapełnić się nie da. Pustkę. Od zawsze wiem, że nie warto, od zawsze wiem, że się nie da, jednak może nie wciąż, ale od czasu do czasu zdarzy się jakaś kolejna zakończona klęską próba.
Napisałem 25. czerwca 2007 o 11:38. Komentuj (6)

Prawda, czy nie?

Dziennikarz Didier Lestrade w filmie "Grandeur et decadence du pénis" mówi: Dla mężczyzny fajny penis to gwarancja udanego życia. Choćby wszyscy uważali go za palanta, on zawsze jest pewny siebie i uważa się za kogoś lepszego. (za onet.pl)

Gdyby to było takie proste...

Napisałem 27. czerwca 2007 o 12:50. Komentuj (7)

Pytania

Czego ona chce? O czym marzy? Czego pragnie? Co porusza jej duszę? Co sprawia, że wzrusza się i płacze? Nie ze złości, smutku, czy bezsilności. Co dotyka ją do głębi?

Czy chciałbym to wszystko wiedzieć? Czy gdybym wiedział, miałbym możliwość jej to dać? Czy jeszcze bym chciał?

Te pytania gdzieś tam są, jednak łatwiej jest udawać, że ich nie ma.

Napisałem 28. czerwca 2007 o 17:06. Komentuj (7)

Chwila odmiany

Dziś znów mam zamiar wybrać się na spacer. Tak jak to miało miejsce kiedyś. Nie będę spieszył się do pustego domu, w którym tylko śpię, jem i rozmawiam godzinami z AW. Ona poczeka a ja potrzebuję ruchu, choćby ze względu na moje ciśnienie. Poza tym czasem dobrze jest usłyszeć swoje myśli, zauważyć innych ludzi, popatrzeć na słońce, poczuć wiatr... A nie tylko dom, samochód, praca, samochód, dom, sen... i tak w koło.
Napisałem 29. czerwca 2007 o 10:01. Komentuj (19)