główna
przeczytaj
e-mail
księga
linki

Archiwum:
2019:7 6 5 4 3 2 1 
2018:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2017:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2016:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2015:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2014:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2013:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2012:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2011:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2010:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2009:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2008:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2007:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2006:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2005:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2004:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 


Wojna trwa

Nawet nie wiadomo kiedy i kto ją we mnie wypowiedział. Na pewno nie było to tak, jak napaść Niemców i Rosji na Polskę w 1939. To stało się tak cicho, że nie zauważyłem nawet kiedy. Uświadamiam to sobie dzisiaj.

Z jednej strony podczas porannej jazdy w codzienne miejsca zarejestrowałem nieomal łzy w związku z powrotem do niej i wspomnieniem dnia poprzedniego. Chciałbym do niej wrócić, należeć, cieszyć się jej obecnością i czerpać z tego chęć do życia. Zresztą może nie z każdym dniem, ale z każdym tygodniem czuję, że jestem bliżej. Aby bardziej zagmatwać nadmienię, że nie chodzi o AW.

Z drugiej strony inny powrót. Zupełnie wbrew tamtemu z akapitu wyżej. Do namiętności, do fizyczności, do rozwiązłości. Zupełnie nieplanowany. Może to najgłupsze ze wszystkich wyjaśnienie, ale to stało się tak zwyczajnie.

Oba powroty są wzajemnie sprzeczne, ale brnę w oba. Podobno ludzka psychika jest w stanie zracjonalizować każdą sytuację.

Zatrzymam się, czy pewnego dnia zabrnę za daleko i coś tąpnie? Kogo oprócz mnie dosięgnie wstrząs? Kto będzie blisko epicentrum?

Napisałem 2. czerwca 2009 o 17:22. Komentuj (1)

Rzadkość

Przychodzi do mnie prosto z łóżka. Przytula się a przez jej cienką pidżamę mogę poczuć ciepło. Rzadkość. Może dlatego, że to właśnie dzisiaj...
Napisałem 8. czerwca 2009 o 06:16. Komentuj (4)

Nas trzech

Szum fal, wiejący wiatr. Jeśli nie będzie padać - więcej. Jak będzie ładnie - znacznie więcej.

Co przyniesie najbliższe kilka dni? Gdyby mogły spełnić się marzenia... Wiem. Nie spełnią się.

Napisałem 10. czerwca 2009 o 12:24. Komentuj (4)

Niebawem



A internet tu lepszy niż myślałem. Tylko do komputera po pierwsze ciężko (konkurencja) a po drugie po co? Lepiej sobie patrzeć na atrakcyjne kobiety, chociaż pogoda chuci nie wspiera.

Napisałem 15. czerwca 2009 o 21:30. Komentuj (3)

Trochę polityczniej

Rano przez komisję jakąś tam przesłuchiwany był pewien pan a ja myślałem o tej pierwszej. Potem koło plaży myślałem, że widzę tę drugą.

Już po urodzinach Pana Prezydenta RP i jego brata. Dziękuję Ci - tylko Ty jedna pamiętałaś. Pierwsza.


Napisałem 19. czerwca 2009 o 00:17. Komentuj (1)

Klika zdarzeń i myśli chyba z dziś

Jeszcze dziś... Najpierw Twój komentarz na temat pana JN. Człowiek, nawet ten najbardziej nam ze wszystkich znany, jest oczywiście zawsze nieprzewidywalny. [Pięknie i łatwo to piszę. Gdybym w to uwierzył w stosunku do AW...] Tym bardziej to o czym, o kim, kiedy, jak i dlaczego myśli. Może jest jakieś logiczne uzasadnienie a może go nie ma. Cóż za różnica, Panno Pierwsza? I tak myślę o niemożliwym.

Wydawałoby się, że w stolicy wszystko jest najlepsze. Tymczasem wychodząc z wizyty kurt... (nieważne jakiej) pojawiłem się na nim o godzinie 22:39. Według rozkładu jazdy autobus miał odjechać o 22:33, więc nie warto było czekać. Udałem się (tu skojarzenie z pewnym zawodem a skoro tak, to i z pewną kobietą, którą chciałem kiedyś zaciągnąć do łóżka) w określoną stronę celem konsumpcji. Po kilku minutach marszu (ponad jeden przystanek) zauważyłem z daleka, że ów autobus jednak się pojawił...

Ale żeby nie było tak wesoło, to po konsumpcji pojawiłem się na innym przystanku, tym razem przed planowym (według rozkładu) odjazdem. Tym razem tylko sobie postałem, ponieważ był to (raczej miał być) ostatni autobus.

Kierowca taksówki słuchał tego samego radia, co pewna blondyna.

Czy padnie rekord?

Jeszcze jeden wątek. Na pewno dojrzałość nie jest tu słowem na miejscu. Po prostu do mojej pustej głowy przychodzą myśli, że kochanka to interesująca opcja. Wiem, że każda potencjalna z nich w końcu zostanie skrzywdzona, bo jak wyraziła się pewna kobieta "serce i dupa nie idą w parze" (albo jakoś tak). Mimo to mojemu samczemu popędowi i jego zaspokojeniu przydałaby się niemała dawka namiętności i olbrzymia dawka zaangażowania. Tego niestety w żadnym sklepie nie uświadczysz, w domu zresztą też. Może trzeba więc popracować nad sobą, żeby stać się kimś innym?

I jeszcze jeden. Jakoś mi nie najgorzej z dala od AW już drugi tydzień, chociaż oczywiście wolałbym być w domu. Myślę sobie, że jednak ze względu na dom, na miejsce, na spokój, na trawę, na swoje miejsce na ziemi...

Napisałem 23. czerwca 2009 o 00:20. Komentuj (1)

Marzenie

Pewne słowa nigdy się już nie powtórzą. Padły raz i skoro nie spełniły swojej roli, nie warto użyć ich ponownie. Każdy mężczyzna to potwierdzi a każda kobieta zaprzeczy.

A skoro pewne słowa nie spełniły swojej roli, tym bardziej nie jest możliwe, żeby padły kolejne a za nimi jeszcze następne. To jasne. Najpierw szczelina, potem przerwa, dalej bariera lub oddalenie. Z czasem przepaść uniemożliwiająca jakiekolwiek nawet nie porozumienie, ale choćby zrozumienie. Przecież to słowo było na początku i bez niego nic się nie stało, co się stało.

Dziś na myśl przyszedł mi człowiek, który pracował dla drogiej dziwki. Dziwiłem się wtedy, czym się one różnią od tych dymanych codziennie przez pijanych "biznesmenów", dlaczego ktoś wydaje na nie tyle pieniędzy. Dziś też nie wiem, czy warto. Dziś myślę za to, że seks nie jest taki znowu ważny. I specjalnie dla wszystkich kobiet, którym jednak zależy na "swoich" mężczyznach: "nie tak znowu ważny" w żadnej mierze nie oznacza, że nie jest niezbędny.

Dziś chce mi się płakać. Przydałby się ktoś, z kim mógłbym to szczerze zrobić. Marzenie ściętej głowy

Napisałem 23. czerwca 2009 o 21:46. Komentuj (5)

Spacer

Okazał się być dużo ciekawszą opcją niż samotne rozmyślania napalonego samca. Przy okazji okazuje się, że żaden ze mnie samiec. Powinienem śmiać się sam z siebie a raczej szydzić.

Kawowe niebo przypomina o karmelowym sercu.

Napisałem 25. czerwca 2009 o 01:16. Komentuj (3)

Najbardziej

Będąc nieomal permanentnie poza domem zauważam, że w sumie nie tak wiele mi brakuje. Brakuje kontaktu z dziećmi, brakuje domu i brakuje seksu, choć to ostatnie nie wynika wcale z wyjazdów. Brakuje też w tym wszystkim jakiegoś sensu, zadowolenia, satysfakcji. Brakuje chętnych kobiet, czułości, ciepła... Mimo to jakoś wegetuję. Najbardziej brak mi jednak domu.
Napisałem 30. czerwca 2009 o 21:00. Komentuj (5)