główna
przeczytaj
e-mail
księga
linki

Archiwum:
2019:7 6 5 4 3 2 1 
2018:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2017:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2016:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2015:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2014:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2013:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2012:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2011:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2010:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2009:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2008:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2007:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2006:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2005:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2004:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 


Trzy zapałki kolejno zapalone nocą...

U mnie na liczniku 878. U niej zapewne odrobinę więcej. Mimo to proroctwo spełnia się z litery na literę. To pierwsza dzisiejsza fotografia.

Pamiętam Odnosimy się Kaczmarskiego. Mimo to stać mnie tylko na Różewiczowskie:
Idzie przez moje serce
stary ojciec...

To druga.

Wyczytałem, że jeśli mężczyzna czuje się w związku szczęśliwszy niż kobieta, to związek taki ma mniejsze szanse, niż w innych sytuacjach. Będę się rozwodził? Trzecia.


Napisałem 2. czerwca 2010 o 18:56. Komentuj (3)

Na dziś...


Napisałem 4. czerwca 2010 o 00:13. Komentuj (2)

Nie do wiary, nie do wiary, chyba sen to albo czary...

... żebym przez cały urlop, kiedy teoretycznie miałem mnóstwo możliwości, nie pomyślał jak by tu... skoczyć w bok.

Za to jak miło spojrzeć za okno lub jeszcze milej - wyjść na ulicę.

Najwyższy czas szukać czegoś na wakacje, w końcu to już niedługo.

Napisałem 9. czerwca 2010 o 13:25. Komentuj (1)

Słoneczniki

Wystarczy ich. JS to już niewątpliwie zamknięta karta.
Napisałem 18. czerwca 2010 o 02:18. Komentuj (1)

Wspomnienia, pamięć, fotografie...

Skaldowie śpiewali: szanujmy wspomnienia, smakujmy ich treść... Tymczasem ostatnio czuję obrzydzenie wobec wspomnień. Wobec bloga, będącego swego rodzaju zapisem przeszłości jakoś nie - pewnie dlatego, że niezbyt często wracam do poprzednich notek i piszę na bieżąco ("fotografuję"), nie zaglądając do przeszłości. Z drugiej strony nie potrzebuję szczegółów. Wciąż pamiętam jakby to było wczoraj, kiedy kobieta pierwszy raz oparła swoją twarz o moje kolano. Jakbym czuł tamto gorąco sprzed lat. Tym bardziej zapisy sprzed stosunkowo niedawna nie są czymś, do czego potrzebowałbym wracać. Tym niemniej wciąż piszę, chociaż pożytku z tego nie ma żadnego.

Ale nie o blogu miała być rzecz, lecz o wspominaniu. Wspominaniu w gruncie rzeczy kobiet, które w jakiś sposób kiedyś były bądź nadal są w moim życiu. Niewielu z nich nie zapomnę: matki, żony, największych miłości, również tych "nieskonsumowanych". Nie wiem dlaczego, ale w moim życiu zawsze najważniejsze były właśnie one. Mężczyźni odgrywali mniej znaczące role i tych ważnych jest znacznie mniej nich kobiet.

Myślę o sensie wspomnień. Po co one są? Po to, żeby ponownie poczuć jak to jest być zdradzonym? A może jak to jest samemu zdradzić? Żeby na chwilę być znów młodym i szczęśliwym i poczuć wiatr w długich włosach? Znów mieć ideały i najważniejsze na świecie cele? Tymczasem to wszystko było już kiedyś i już nigdy więcej nie będzie. Może jeszcze nie teraz, ale niebawem będzie znaczyć tyle samo co fakt, że jeden z moich przodków wygrał w karty kobietę, która urodziła mu dzieci. Oprócz na początku zaskakującej a potem już tylko ciekawej historii dziś nie ma to dla nikogo żadnego znaczenia.

Pamiętam też z okresu późnego dzieciństwa i dojrzewania, jak moja mama wzruszała się nade mną z różnych powodów, bo przypomniało jej się coś z mojego wczesnego dzieciństwa. Pamiętam doskonale tamto moje skrępowanie i zupełne niezrozumienie. Dzisiaj, sam będąc ojcem, bywa, że odczuwam coś zapewne podobnego do jej wspomnień. Mając w pamięci swoje zmieszanie staram się oszczędzać swoim dzieciom tej "wątpliwej przyjemności". Nie wyjawiam tego co czuję, kiedy głaszczę BW po głowie, ani kiedy myślę o pięciomiesięcznym DW.

Niektóre ze wspomnień chciałbym w sobie zabić. Inne przeszkadzają mi. Czy są takie (nie doświadczenie i wiedza, ale wspomnienia), które w czymkolwiek pomagają? Szukam takich, ale nie znajduję.

Napisałem 22. czerwca 2010 o 18:15. Komentuj (6)