główna
przeczytaj
e-mail
księga
linki

Archiwum:
2019:7 6 5 4 3 2 1 
2018:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2017:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2016:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2015:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2014:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2013:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2012:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2011:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2010:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2009:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2008:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2007:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2006:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2005:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2004:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 


Wątpliwość

Ciekawe, czy moja sąsiadka rozbierając się przy niezasłanianym oknie robi to celowo, żebym mógł sobie popatrzeć? A może po prostu to dla niej bez znaczenia, tak samo jak chodzenie po podwórku w koronkowych majtkach.

Kiedy ją zobaczyłem, zniknąłem z okna. Może powinienem był popatrzeć, pomachać, uśmiechnąć się, posłać całusa? A może w ogóle mnie nie zauważyła? Nie wiem.

Napisałem 4. sierpnia 2008 o 10:03. Komentuj (11)

Jak w...

Jadąc do pracy myślałem o marzeniach Dyzia. Tego Dyzia z wiersza Juliana Tuwima. Tyle, że odnosząc to do mnie w zupełnie innej perspektywie, niż leżąc na trawie i będąc dziecięciem. [tak samo, jak ostatnio myśląc o słowach "bo męska rzecz być daleko a kobieca..." zupełnie się z nimi zgadzam, ale rozumiejąc zupełnie inaczej niż ich autor miał zapewne na myśli] Gdyby tak życie mogło wyglądać cudownie, kolorowo, zapierać dech, dawać spełnienie. Wiem, że problemów ominąć się nie da, ale można patrzeć na nie tak, jakby były za siedmioma górami, za siedmioma lasami. To wszystko jadąc do pracy.

Mało być jak w bajce albo w wierszu. Tymczasem jest trochę tak jak w kinie.

Napisałem 7. sierpnia 2008 o 11:27. Komentuj (3)

Łapanie ostrości

Plac zabaw. BW i DW zajęci sobą i karuzelą, konikiem, piaskownicą... Obok jeden dom, całkiem ładny zresztą. Nie mam majtek. AW ma. Myślę sobie, że gdyby tak zatrzymać świat, albo gdyby nie było na świecie oprócz nas nikogo, wtedy można by na tym placu zabaw... patrząc na ciemne chmury, będąc dotykanym wiatrem i słońcem...

Śpiewa mi Leonard. Nagrania z koncertów, więc są krótkie historie piosenek. Okazuje się, że wiele z nich to historie z życia. Spotkał kogoś w hotelu, spędził noc z dwiema dziewczynami... Całkiem jak w moim blogu. A raczej mój blog całkiem jak jego piosenki (powstały przecież kiedy mnie jeszcze na świecie nie było), choć oczywiście to nie analogia, bo nie wypada. Raczej skojarzenie.

Ciężko mi dzisiaj skupić myśli. To pewnie z powodu zbyt jak dla mnie późno zakończonego wczorajszego dnia i zbyt jak na mnie dużej ilości wyskoków (takie staropolskie słowo). Nie powinienem był dzisiaj wsiadać do samochodu, ale przecież nikt mnie nie zawiezie. Lektyki też nie mam.

Nadaję się za to do spacerów, pod warunkiem że będą w cieniu. Wystarczy piętnaście minut, żeby zaobserwować. Parę właśnie budzącą się na ławkach ze snu, z plecakami, nieumytą, bo niby gdzie. Woda w fosie blisko, ale jej czystość... też można zaobserwować. Okoliczne zapachy też można zaobserwować, chociaż raczej nie polecam. Ale nie ma w okolicy innego podobnego, lecz pachnącego miejsca, więc idę dalej. Wszędzie papierki, pety, pudełka po papierosach, butelki po wódce, winie, piwie. Zaskakujące, że nigdzie żadnej zużytej gumki. Aż nie chce się wierzyć, że w takim miejscu nikt nie zostawił właśnie takich śladów. Na ławce mężczyzna wyraźnie za wcześnie na miejscu: czysta koszula, nowe czarne buty, eleganckie spodnie, ogolony. Niejeden raz sam tak czekałem. Starsze panie dyskutujące żywo o swoich dzieciach, na pewno już dawno dorosłych. Młode kobiety jadące chyba do pracy na rowerze wybierają drogę dołem, mężczyźni - górą. Idę za dziewczyną z psem. Tak, kojarzę sobie. Nie tylko na spacerze sobie kojarzę. Wszędzie, gdzie jestem.

Napisałem 11. sierpnia 2008 o 10:32. Komentuj (6)

Z daleka

Całość miała zakończyć piosenka "Ale to już było". To prawda, że nie da się wejść dwa razy do tej samej wody. Jesteśmy starsi. Może nie tylko ja, ale oboje skrywamy swoje ciemne tajemnice? Z drugiej strony nie ma nic nowego pod słońcem.

Jednak jestem inny. Spośród chyba pięćdziesiątki facetów byłem jedynym, który nie próbował obłapiać, obejmować, przytulać innych kobiet - wszystkich za wyjątkiem tej jednej. To raczej one chciały być blisko. Ja pewnie też chciałem, ale nie na tyle, żeby cokolwiek w tym kierunku zrobić, czyli nie chciałem.

Lubię obserwować ludzi. Lubię widzieć ich zmieszanie i zawstydzenie, ale również śmiałość i ekshibicjonizm. W ogóle lubię patrzeć. Najchętniej z daleka.

Napisałem 18. sierpnia 2008 o 11:23. Komentuj (2)

Ciepło

Facet, z którego powodu jego żona wielokrotnie wraz z dziećmi musiała w środku nocy uciekać do obcego domu, bo pan i władca właśnie pił i miał ochotę pokazać kto tu rządzi - właśnie on jako pierwszy mówił mi, jak mam wychowywać moje dzieci. Zresztą nie tylko on...

Wczoraj wiele ciepłych słów od osób, od których nie spodziewałbym się. Rozpływałem się ja, choć to zasługa BW i DW.

Napisałem 19. sierpnia 2008 o 07:47. Komentuj (13)

Przezroczyste nic

Niejeden raz myślę, rozważam, robię sobie nadzieje. Złudne nadzieje na nie wiadomo co. Na coś, co jest tylko w mojej głowie. Chore rojenia podstarzałego, niespełna rozumu głupka. Nadzieja jest trochę jak dusza: takie przezroczyste... nic.

"A mnie wspominaj wdzięcznie,
że mało tak się śniłem,
a przecież byłem, no przecież byłem..."
(A.Osiecka)



Napisałem 22. sierpnia 2008 o 10:05. Komentuj (4)

W łóżku

W łóżku z AW myślałem o kimś innym. Nie chodzi o to, że leżąc w łóżku przed snem rozmyślałem i myślałem o niebieskich migdałach. Myślałem, czy rozebrałaby się dla mnie. A jeśli tak, to co brałoby wtedy w niej górę: wstyd (chociaż to nie jest dobre słowo) przed nagością, czy podniecenie. Kto kogo tak naprawdę wykorzystałby?

Myślenie ma przyszłość?

Napisałem 25. sierpnia 2008 o 10:03. Komentuj (8)

Refleksja bez morału

Rozglądam się wirtualnie wokół siebie i widzę, że wszyscy czekają, aż zaświeci im słońce. Zarówno to wirtualne słońce, czyli będą mieli w realnym życiu odrobinę szczęścia (w miłości też), jak i rzeczywiste, to z wodoru, helu i czego tam jeszcze się składa.

Trochę niezależnie, trochę sprowokowany cudzym życiem i zdarzeniami, jakie tam zachodzą - myślę. O miłości i miłostkach. O czułości, bliskości, dotyku i tym, co może przekazać. O tym, co wtedy dzieje się w głowie. Ale również o konwenansach, naszej europejskiej i polskiej kulturze, wychowaniu, etyce na codzień, moralności. I oczywiście w tym kontekście o sobie. O swojej i nie tylko przyszłości - sam jestem tym zaskoczony.

Może dzisiaj bez wniosków.

Napisałem 27. sierpnia 2008 o 09:47. Komentuj (12)