główna
przeczytaj
e-mail
księga
linki

Archiwum:
2019:7 6 5 4 3 2 1 
2018:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2017:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2016:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2015:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2014:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2013:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2012:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2011:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2010:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2009:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2008:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2007:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2006:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2005:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2004:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 


Chwilowy powrót snów

Nie napisałem o tym dotąd, ale zdarzyła mi się rzecz zadziwiająca. Oczywiście mnie zadziwiająca. Od czasu wyjazdu na wakacje, zacząłem śnić i budzić się pamiętając sen. O ile zwykle sen kojarzyłem z marzeniem sennym, czyli czymś przyjemnym, to w tym przypadku okazało się, że sny raczej przeszkadzały mi w spaniu i sprawiały, że budziłem się zbyt wcześnie. Po powrocie sny trwały jeszcze parę nocy i... zniknęły.

Czasem jeszcze zdarzy mi się pomyśleć o wspólnocie dusz w kontekście MS. Gdyby życie kiedyś ułożyło się inaczej, dziś również byłoby inaczej. Może bylibyśmy ze sobą do teraz i na wieki. A może tylko do teraz. A może już dawno nie? Nie wiem. Pomimo że wydaje mi się, że wraz z nią coś wspaniałego - może nawet najwspanialszego - ominęło moje życie, to z drugiej strony czuję, że dobrze się tak stało. Mam w sobie wspomnienia głównie słów, bliskości dusz i kolosalnie mniej bliskości fizycznej. Cała reszta to nasze oczekiwania, które dotąd się nie spełniły i zapewne tak zostanie na wieki wieków.

Napisałem 2. sierpnia 2011 o 00:29. Komentuj (2)

Odpowiadając na zadane pytanie

Chłopcy zbyt dużo czasu spędzają u babci, bo ja zbyt dużo czasu spędzam poza domem. Gdzie? Wiadomo. Tam, gdzie nie podoba mi się, gdzie nie jestem u siebie, gdzie myśli zmierzają w strony, których odwiedzać bym nie chciał. Nigdzie nie było mi tak źle jak tu, co jest kolejnym argumentem za tym, że nie przekonam się, że tu mogłoby mi być dobrze. Kolejny raz powtórzę, że jeśli większe miasto, to na pewno nie to.

Wspominając wakacyjny wyjazd - kolejny raz przekonałem się, że mój rosyjski był kiedyś wspaniały. Nie mógł być tylko dobry, bo taki jest dzisiaj, po więcej niż nastu latach nie używania. Miałem wiele oporów jeśli chodzi o zbliżanie się do ludzi właśnie tej nacji - używającej właśnie tego języka. Wciąż na myśl przychodziły mi słowa smarka w palce bez chustki, bądź inne, tego samego autora. Po przełamaniu swoich wewnętrznych uprzedzeń dowiedziałem się, że jeden z nich to Gruzin, inna jest Ukrainką (tak, znów wspomnienie tego miejsca)... Kolejny obalony mit to ten, że Rosjanki są ładne (przy okazji - dziś widziałem cztery śliczne Czeszki). Ale nie są brzydkie, szczególnie ich pupy wystające ze stringów. Poza tym zauważyłem, że czerpią poczucie swojej wartości z tego jak wyglądają. Są za to w tym wszystkim a może wbrew temu wszystkiemu - sam nie wiem - bardzo kobiece. Bardziej niż Polki, z których często przecież nie jest znowu taki cud, za to mentalnie...

Bez kłopotów udaje mi się utrzymać mojego DW w nieprawdziwym przekonaniu, że umiem mówić wszystkimi językami świata. Szczególnie w czasie wakacji. Utrzymać, bo samo przekonanie pochodzi od niego samego.

Myślę, że dzieci są coraz większe. O ile kiedyś wystarczył sam czas, żebym dla DW stał się znowu ojcem, to wiem też, że teraz trudniej byłoby to powtórzyć. Liczę więc na to, że czas wakacji wreszcie się skończy (sam nie przypuszczałem, że kiedyś będę tak myślał) i wszystko wróci do normy.

Napisałem 9. sierpnia 2011 o 22:32. Komentuj (1)

Me ajude

Pewien znajomy w opinii innych był wspaniałym fachowcem, znającym się na wszystkim, wręcz "kopalnia wiedzy". Kiedy dojrzałem na tyle, żeby chcieć spędzać z nim czas, to w bliskim kontakcie, właśnie w tej dziedzinie, w której był dotąd fenomenalny - okazał się dla mnie nudny jak flaki z olejem. Może więc wystarczająco nie dojrzałem? Nie wiem.

Potem gdzieś słuch po nim zaginął. Czy depresja go zabiła? Aktualnie wydaje mi się, że nie chciałbym powtórzyć jego historii, mimo iż kiedyś marzyłem o tym, żeby zniknąć. Jeszcze do końca nie wiem jak, ale wiem na pewno, że chcę żyć. Nie byle jak spędzić dni. Me ajude

Napisałem 14. sierpnia 2011 o 17:17. Komentuj (3)

Nie kupisz

Mężczyzna trzymał w jednej ręce puszkę na pieniądze, w drugiej zdjęcie dziewczynki. Albo oszust, jakich wielu, albo naprawdę zdesperowany i jednocześnie bezsilny człowiek. Bo przecież zbieranie pieniędzy na ulicy, żeby ratować życie dziecka, to nie jest najszybszy sposób.

To już nie pierwszy raz kiedy stwierdzam, że pewnych rzeczy, zdrowia i życia w szczególności, nie da się kupić. Czasem nawet za żadne pieniądze. Wtedy pozostaje bezsilnie czekać na to, co się wydarzy. W niepewności, jak się to skończy. A kiedy się skończy nie po naszej myśli, to znów żadne pieniądze nie dadzą nam równowagi, poczucia pogodzenia się z sytuacją, możliwości śmiałego patrzenia w przyszłość i nie zapominania o tych najlepszych chwilach.

Napisałem 24. sierpnia 2011 o 22:13. Komentuj (2)