główna
przeczytaj
e-mail
księga
linki

Archiwum:
2019:7 6 5 4 3 2 1 
2018:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2017:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2016:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2015:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2014:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2013:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2012:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2011:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2010:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2009:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2008:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2007:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2006:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2005:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 
2004:12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 


Śpiąca Królewna

Kiedy śpi, to bez znaczenia czy to wiedźma, królewna, żona, kochanka, sprzątaczka czy sriptizerka. Po prostu śpi. A właśnie AW ostatnio wciąż zasypia. To chyba znaczy, że wtedy jest "bez znaczenia", przynajmniej właśnie pod TYM względem.

Muszę to napisać. Dlaczego aż taki ważny jest obiad?

Napisałem 2. września 2004 o 16:11. Komentuj (6)

Weekend

się zbliża. Kolejny. Nie ten sam, co poprzednie, ale taki sam. Sytuacje będą nie te same, ale takie same. Może wyjątkiem jest spotkanie z (a niech będzie tajemniczo) wielebnym i jego żoną, po którym (spotkaniu oczywiście) spodziewam się mentalnych kijów na swoich plecach.

Myślę sobie, że trochę to mi się te kije należą...

---------------------
Statystyka: czwartek - punkt.

Napisałem 3. września 2004 o 16:09. Komentuj (2)

Kijów nie było

Wprost przeciwnie. Wielebny był wyjątkowo miły. A może raczej zamiast kija potrzebuję marchewki?

Ogłoszenie: marchewkę emocjonalną chętnie skonsumuję. No tak... AW nie czyta mojego pamiętnika. Ona musi się tego ogłoszenia domyślić.

Napisałem 6. września 2004 o 17:26. Komentuj (1)

Spóźniony

Już we wtorek rano powinienem był tu zostawić notkę, ze względu na to, co na samym dole. Ale robię to dopiero dzisiaj, bo... sam nie wiem dlaczego.

Wczoraj oglądałem stronę internetową poświęconą pamięci kilkunastoletniego chłopaka, którego już nie ma wśród żywych. Znałem go krótko, nie utrzymywałem bliskich kontaktów, ale jednak znałem. Patrzyłem na zdjęcia z dzieciństwa, również kiedy był taki, jak mój BW. Zdjęcia jego, rodzeństwa i rodziców. Patrzyłem na codzienną radość, na uśmiechy, psoty, wygłupy, ale i poważne chwile, kiedy wyglądało na to, że już niedługo zacznie być mężczyzną. Myślałem co by było, gdyby... Nie. Jednak nie myślałem. Nie przyjmuję tego do wiadomości.

Często dopiero po czasie, kiedy czegoś zabraknie, uświadamiam sobie brak. Żyję nieświadomie. Umykają mi szczęśliwe chwile.

----------------
Statystyka: za poniedziałek punkt

Napisałem 8. września 2004 o 16:25. Komentuj (2)

Żal

Tyle jest na świecie pięknych kobiet do zdobycia. Takich, które do końca życia byłyby za to wdzięczne, bo dotąd nie zdobył ich prawdziwy mężczyzna. Mają w sobie pragnienia, których nie wyjawią nawet najbliższym przyjaciółkom. Czekają na swojego księcia z bajki. Pragną całą sobą, żeby przyszedł ten jedyny on, żeby mogły mu bez drgnięcia powieką oddać całe swoje życie. Tylko zdobywców nie widać.

A mnie żal, że nie mogę być zdobywcą.


Napisałem 10. września 2004 o 14:08. Komentuj (3)

Nie działa

mój pamiętnik. Wczoraj zgłosiłem to do administratorów i czekam, i czekam, i czekam... Jak się nie doczekam, to może sam coś z tym zrobię?

-------------
Statystyka: za sobotę połowa punkta dla mnie tym razem

Napisałem 14. września 2004 o 15:25. Komentuj (3)

Znów o kobietach, ale rówież troszeczkę o przyjaźni

Właściwie kiedyś już o tym pisałem, chyba na samym początku pamiętnika. O ludziach w moim życiu. Pewnie nikogo to specjalnie nie zdziwi, że tak na prawdę mam na myśli kobiety... Ale o tym wątku za chwilę. Napierw kobiety. Myślę, że dzisiaj relację z każdą z nich mógłbym określić jednym słowem. Spróbuję to zrobić.

Niezmiennie na pierwszym miejscu jest - i wciąż o to walczę - moja żona, AW. Nic nie wie o incydencie z GW i pewnie nigdy się nie dowie. W każdym razie raczej nie ode mnie. Myślę, że nie warto tego robić. Wiem, że takie przemilczenie może być traktowane jak kłamstwo, ale trudno - przeżyję to jakoś, choć nie spływa to po mnie jak woda po przysłowiowej kaczce. AW nazwałbym miłość.

Od czasu założenia pamiętnika również niezmiennie jest w moim życiu MS. W tej chwili właśnie u mamy. Nigdy się nie widzieliśmy, nie dotykaliśmy, nie smakowaliśmy, nie wąchaliśmy. Tylko się słyszeliśmy. To tylko jedna piąta zmysłów. Do tego rozumiemy się naprawdę doskonale, jak z nikim innym dotąd. I to w obie strony. Kiedyś była okazja spotkać się i wyrównać braki w poznaniu pozostałymi czterema zmysłami, jednak chyba zabrakło nam obojgu determinacji a potem żałowaliśmy. Ja, że jej nie zmusiłem, ona że nie uległa. Może kiedyś będzie następna szansa? Zobaczymy... MS to dla mnie ciepło.

RB mógłbym w zasadzie nazwać swoją przyjaciółką. Nie wierzę w gruncie rzeczy w przyjaźń między kobietą a mężczyzną, ale w naszym przypadku to być może możliwe, bo wszystko poustawiane jest w miarę rozsądnie. Ona wie, że walczę o żonę, ja wiem, że ona zostawiła męża dla kogoś innego, z kim buduje szczęśliwy związek. Mimo olbrzymiej wzajemnej mentalnej otwartości nie ma miejsca na zbliżenia w fizycznym sensie. RB to przyjaźń.

Z LA wciąż się nie spotkałem i wciąż nie mam takiego zamiaru. Wiem, że nie będzie mi odpowiadać jej psychika, nastawienie do różnych spraw. Co prawda kusząca jest jej propozycja, aby potraktować wszystko jak przygodę, ale chyba przewidywane przeze mnie straty są zbyt wielkie i nie jestem na nie gotowy. Chociaż kiedyś byłem i to na znacznie większe (na przykład jak wspominam GW, to włos mi się na głowie jeży). LA to... ciężar

Jest jeszcze ktoś, zupełnie nowa osoba. Dotąd nigdy tu nie występowała, więc ją przedstawię. To KP. Mniej więcej w wieku Zielonookiego Groszeczka. Spędziliśmy kiedyś ze sobą jeden dzień. Niby na niczym szczególnym - na rozmowie. Tyle, że na rozmowie bardzo szczerej i bardzo intymnej. Rozmawialiśmy również o seksie, ale dla mnie intymność to coś znacznie więcej niż fizyczne uniesienia i ta cała chemia ciał. Chyba przeze mnie zostawiła swojego chłopaka, ale nie prosiłem jej o to i niczego nie obiecywałem. KP to tęsknota.

Oprócz kobiet jest w moim życiu jeden osobnik płci męskiej. Nie mogę go nazwać mężczyzną, bo ma niewiele ponad rok. To mój syn - BW. Kiedy spędzałem samotnie czas przekonałem się, że mogę bez niego żyć, chociaż zanim pojawił się wśród żyjących stworzeń, był mi bardzo potrzebny. Problem pojawił się dopiero wtedy, kiedy wrócił z wakacji i nie byłem dla niego specjalnie istotną osobą. Właśnie to bolało najbardziej. Jednak nie trzeba było wiele czasu, żeby wszystko wróciło do normy. BW to dla mnie słodycz.

Wreszcie czas na sygnalizowany na początku wątek mężczyzn. Praktycznie nie ma ich w moim życiu. To poważny błąd i wiem, że źle mi z tego powodu. Każdy powinien mieć kogoś bliskiego, z kim nie łączyłoby go łóżko. Tak bliskiego, że cokolwiek bym zrobił, cokolwiek powiedział, to przyjaciel nie odwróci się ode mnie. Czy wobec tego jestem sam? Tu samo ciśnie mi się słowo pustka.

Napisałem 15. września 2004 o 12:18. Komentuj (5)

Nieposkromiona Złośnica

Był tu kiedyś taki ktoś... Liczyłem na to, że kiedyś się poznamy bliżej, lepiej... Przeliczyłem się, ale tak czy siak - cieszę się, że ją spotkałem, że dane mi było poznać kawałek jej życia. Mały, bo mały, ale myślę, że ważny. Szkoda, że nie dowiem się, co było dalej i czy żyli długo i szczęśliwie. Ale kiedy żyjemy na tej ziemi wystarczająco długo, to wiemy, że są pytania, na które odpowiedzi są dopiero w wieczności.

Może wie jak mam na imię? Może domyśla się, że zdjęcia z jej nie istniejącego już pamiętnika pokazują moje miasto? W mojej pamięci pozostanie wcale nie jak ktoś nieposkromiony. Raczej ciepły i miły w dotyku, chociaż przecież nigdy jej nie dotknąłem...

Ciekawe jaki cytat z literatury znalazłaby na pożegnanie, ale nie może go umieścić, bo przecież nie ma gdzie? A może woli milczeć?

---------------
Statystyka: punkt

Napisałem 27. września 2004 o 14:32. Komentuj (3)